Socjal dobija restauratorów. „Więcej pieniędzy wpływa na konto za siedzenie w domu”

W Szwecji, mimo epidemii życie toczy się normalnie. Szwedzi przesiadujący w restauracyjnych ogródkach na placu w centrum Sztokholmu. Zdjęcie: EPA/Janerik Henriksson SWEDEN OUT Dostawca: PAP/EPA.
W Szwecji, mimo epidemii życie toczy się normalnie. Szwedzi przesiadujący w restauracyjnych ogródkach na placu w centrum Sztokholmu. Zdjęcie: EPA/Janerik Henriksson SWEDEN OUT Dostawca: PAP/EPA.
REKLAMA

Opowieść o kłopotach właścicielki restauracji z Baltimore, to wielka przestroga przed socjalem. Branża gastronomiczna powoli wraca do życia, tymczasem pracownicy nie kwapią się, żeby wrócić na posterunek. Dlaczego? Otóż więcej niż na pracy zarabiają na świadczeniach socjalnych.

Melony Wagner, właścicielka jednej z restauracji w Baltimore w USA bardzo mocno odczuła skutki epidemii koronawirusa. Teraz jej branża może już wracać do pracy, ale jest problem. Okazuje się, że pracownicy ani myślą o powrocie do obowiązków. W trakcie epidemii w Stanach Zjednoczonych bezrobotni dostali po prostu zbyt wysokie zasiłki i nie opłaca im się pracować.

Wszystkiemu winna jest ustawa socjalna podpisana przez prezydenta Donalda Trumpa pod koniec marca. W założeniu dokument miał pobudzić gospodarkę przez m.in. wsparcie osób, które w skutek epidemii straciły pracę. Gwarantuje ona dodatkowe 600 dol tygodniowo, przez cztery miesiące.

REKLAMA

Nie chcą wrócić, ponieważ dostaliby wtedy mniej pieniędzy, niż dostają teraz. Nie jestem nawet zła, ani nie jest mi z tego powodu przykro. Kto chciałby wracać, pracować po kilka godzin dziennie i dostawać za to mniejszą wypłatę, jeżeli więcej pieniędzy wpływa na konto za siedzenie w domu – mówiła Melony Wagner w wywiadzie dla stacji FOX5.

REKLAMA