
Francja „odmraża” się od 11 maja. Ilość zachorowań i zgonów na Covid-19 rzeczywiście spada. W ostatniej dobie odnotowano np. 104 zgony. W szczycie pandemii było ich ponad 600. Ogólna liczba zmarłych we Francji to 27,5 tys.
Życie jednak powoli wraca do normalności. Wrócił w niemal w pełnym wymiarze transport publiczny, można się przemieszczać na odległości do 100 km, otwarte jest coraz więcej sklepów, od 16 maja nawet nawet plaże.
Wydaje się jednak, że prawdziwym symbolem powrotu do „normalności francuskiej” są „żółte kamizelki”. W sobotę 16 maja ten „zamrożony” na czas zarazy ruch zaprosił swoich zwolenników na kolejne wiece i manifestacje.
Kilka grup „żółtych kamizelek” wezwało na wiece na Facebooku w kilku miastach we Francji. W Tuluzie i Montpellier demonstracji jednak zakazano dekretem prefektury.
Wysokiej frekwencji trudno się spodziewać, ale w sumie oznacza to, że Francuzi wracają „do formy”. Niektórzy wieszczą, że ten ruch będzie trwał, a nawet zostanie zasilony nadchodzącym po pandemii czasem kryzysu ekonomicznego.
A tous les gilets jaunes libres et résistants des banlieues ouvrieres et des banlieues HLM de France, à denco, à Gilets jaunes Vars Gilets jaunes Toulouse, bordeaux à 👼 Telman à Abdramane révolution permanente Fondation gilet jaune, pic.twitter.com/egbzFAtVpa
— Chateau (@Chateau33093448) May 16, 2020
Źródło: Le Figaro/ AFP