Dramatyczna sytuacja właściciela małego browaru. „To nie tarcza, to jakaś paranoja”

Piwo. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: pexels
Piwo. Zdjęcie ilustracyjne. Foto: pexels
REKLAMA

Tarcza antykryzysowa działa i w realny sposób pomaga małym przedsiębiorcom? Twórca rzemieślniczego Browaru Zakładowego Bartłomiej Czarnomski nie ma wątpliwości, że to „jakaś paranoja”. W rozmowie z Onetem opowiedział o swojej ciężkiej sytuacji i fikcji jaką funduje drobnym biznesmenom państwo.

– Wniosek o odroczenie ZUS złożyłem półtora miesiąca temu. Do dziś nie dostałem żadnej odpowiedzi – mówił Bartłomiej Czarnomski. Przed kryzysem w swoim browarze i dwóch pubach zatrudniał w sumie 20 os. Teraz pozostało ich już tylko siedem, a obroty firmy spadły o 80 proc.

Czarnomski swój biznes tworzy od dekady. Zaczął od pubu U Fotografa, który znajdował się na pl. Rybnym w Lublinie. Tak zaczęła się jego przygoda z piwowarstwem rzemieślniczym. To był impuls do założenia Browaru Zakładowego.

REKLAMA

W obliczu kryzysu spowodowanego restrykcjami związanymi z koronawirusem musiał zwolnić 13 osób. W tym momencie poza browarem, pracuje tylko jedna osoba. Pub U Fotografa nie funkcjonuje co prawda w normalnym trybie, ale robi burgery z dowozem.

Teraz biznes na który Czarnomski pracował latami stoi u progu katastrofy. – Do momentu wybuchu pandemii wszystko szło dobrze. Miesięczny obrót był na poziomie kilkuset tysięcy złotych. Obecnie obroty spadły o ponad 80 procent. Gdyby w normalnych czasach wydarzyłoby się coś takiego, to oznaczałoby, że biznes jest do natychmiastowego zamknięcia. Niemal niemożliwe już jest się odbić – mówił Onetowi.

Koszty utrzymania są gigantyczne, natomiast klienci często nie mają z czego spłacać zaległości. – Nasz biznes opiera się nie tylko na posiadanych lokalach. Bardzo dużo piwa sprzedajemy na zewnątrz, m.in. do hurtowni. Ponad 70 proc. naszych klientów to właściciele lokali gastronomicznych. Kiedy dwa miesiące temu wybuchła pandemia, większość klientów, którym wysłaliśmy piwa lub mieli zaległe faktury, przestała regulować swoje zobowiązania – tłumaczył Czarnomski.

Paranoja nie tarcza

Tarcza antykryzysowa, którą tak szumnie zapowiadał rząd w praktyce nie broni małych przedsiębiorców.

– Wniosek o odroczenie ZUS złożyłem półtora miesiąca temu. Do dziś nie dostałem żadnej odpowiedzi – zdradził Czarnomski. – Cały nasz biznes, jak i działalność kontrahentów, zostały wstrzymane. Nie otrzymaliśmy płatności, więc nie mogliśmy uregulować zobowiązań podatkowych. Nasza firma jest wykluczona z tej tzw. tarczy antykryzysowej. Nie nazywajmy tego tarczą, bo to jest tylko udzielenie pożyczki wybranym firmom, które bardzo dobrze prosperowały na rynku. To nie tarcza, to jakaś paranoja – ocenił właściciel.

Na koniec Czarnomski obnażył hipokryzję rządzących i zaapelował, żeby zamiast zapowiadania szumnych obietnic, których i tak nie spełniają, lepiej zamknęli usta. – Najważniejsza jest prawda. Bardzo mnie irytuje, kiedy widzę ludzi, którzy mówią, jaka to jest pomoc i ile pieniędzy płynie do przedsiębiorców. Bardzo dużo jest takiej propagandy, a tak naprawdę nie ma żadnej pomocy dla ludzi takich jak ja. A jak się nie chce powiedzieć prawdy, to lepiej zamilknąć – zaznaczył.

REKLAMA