
Od początku marca do końca kwietnia z Nowego Jorku wyjechało, z powodu Covid-19, około 420 tysięcy osób, głównie zamożnych – poinformował dziennik „New York Times”.
Jak podkreśla gazeta, najbogatsze dzielnice, w tym Upper East Side, West Village, SoHo na Manhattanie oraz Brooklyn Heights, opuściło ok. 40 proc. rezydentów. Chociaż byli pośród nich także studenci i uczniowie, którzy z powodu zamknięcia szkół wyjechali do domów, główną część stanowili zamożni ludzie.
Ponad połowa mieszkańców ma tam dochody w wysokości ponad 100 tys. dolarów na rodzinę. Prawie jedna na trzy zarabia rocznie ponad 200 tys. dolarów.
Jak wynika z sondażu, są to przeważnie biali, prawdopodobnie po wyższych studiach. W okolicach, gdzie mieszkają, płaci się wyższe czynsze i niższe są wskaźniki ubóstwa.
„Im wyższe zarobki w okolicy, tym większe prawdopodobieństwo, że się ją opuści” – podkreśla gazeta. Twierdząc przy tym, że z miasta wyjechało stosunkowo niewiele osób o średnich dochodach ok. 90 tys. rocznie lub mniej.
„NYT” wylicza, że zamożni ludzie przenoszą się do okolicznych hrabstw. „Takie kryzysy mają różny wpływ na ludzi w zależności od klasy społecznej. (…) Chociaż istnieje silna retoryka, że >>wszyscy jesteśmy razem<<, w istocie tak nie jest" – zauważył cytowany przez gazetę profesor historii na New York University (NYU) Kim Phillips-Fein. To także autor książki o tym, jak Nowy Jork zmienił się podczas kryzysu finansowego w latach 70.
Nierówny podział
„NYT” zwraca uwagę na rozbieżności szczególnie uderzające w czasach pandemii Covid-19, gdy nowojorczycy mają zwiększoną świadomość nierówności. Opuścić miasta ani wykonywać pracy z domu nie może nie tylko personel medyczny, ale także kucharze, dostawcy żywności, dozorcy, pocztowcy, kierowcy ciężarówek, pracownicy komunikacji miejskiej itp.
„Wszyscy naprawdę zdają sobie sprawę z nierównomiernego podziału ryzyka i niesprawiedliwości łączącej się z koniecznością świadczenia usług osobom, które są wystarczająco zamożne, aby uniknąć świadczenia usług innym” – ocenił socjolog z Columbia University Peter Bearman.
Gazeta opiera swe szacunki na danych firmy Descartes Labs, zajmującej się analizą geoprzestrzenną. Uzupełniły je statystyki pochodzące z NYU oraz firmy programistycznej Teralytics. Dziennik przyznaje, że sondaż opracowany na podstawie lokalizacji smartfona nie jest doskonały. Może być jednak bardziej przydatny niż inne metody pomiaru szybkich zmian populacji na dużą skalę.
Amerykański koszmar
Stany Zjednoczone to państwo najbardziej poszkodowane przez epidemię koronawirusa. W ciągu ostatniej doby o 1237 wzrósł bilans ofiar śmiertelnych. Łączna liczba zgonów w tym kraju to 88 730 – wynika z najnowszych danych Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa w Baltimore.
W ciągu ostatnich 24 godzin liczba wykrytych w Stanach Zjednoczonych zakażeń zwiększyła się o ok. 25 tys. Na ponad 11 mln wykonanych do tej pory w USA testów na koronawirusa ok. 1 mln 467 tys. dało wynik pozytywny.
Źródło: PAP, NCzas.com


![Trump miał powiedzieć Netanjahu, żeby tego nie robił. Izrael i tak zrobił swoje [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/03/netanjahu-trump-100x70.jpg)





