
Legnicka policja wraz z Interpolem próbuje ustalić czy 27-letnia Amerykanka jest tak naprawdę porwaną w połowie lat 90-tych Moniką z Legnicy. W momencie zniknięcia dziewczynka miała 1,5 roku. Jej ojciec Robert B. został skazany na 15 lat więzienia. Teraz tajemnicza sprawa porwania może odnaleźć szczęśliwy finał. Mama zaginionej dziewczyny podkreślała w rozmowie z „Super Expressem”, że jeśli wszystko okaże się prawdą, to oszaleje ze szczęścia.
Policja wznowiła śledztwo ws. zaginięcia dziecka przed 26 laty w Legnicy na Dolnym Śląsku. Półtoraroczna dziewczynka zniknęła z wózka przed apteką. Za porwanie dziecka skazano po wielu latach jej ojca. Obecnie 27-letnia kobieta z USA twierdzi, że może być zaginioną Moniką.
Zniknięcie sprzed apteki
W 1994 roku dziecko zniknęło z wózka sprzed apteki w Legnicy, gdy dziadkowie kupowali tam leki. Jednym z tropów w śledztwie i poszukiwaniu małej Moniki było założenie, że mogła zostać porwana przez ojca, którego policja bezskutecznie poszukiwała przez wiele lat.
Dopiero w 2008 roku ojciec po uzyskaniu listu żelaznego pojawił się w Polsce. Sąd uznał go winnym porwania oraz sprzedaży córki i skazał na 15 lat więzienia. W śledztwie skazany ojciec zmieniał zeznania. Choć twierdził, że jest niewinny, to wersja o porwaniu i sprzedaży dziecka za granicę również się pojawiła. Karę więzienia odbywa od 2013 roku.
Policja wznowiła śledztwo
Oficer prasowa legnickiej policji mł. aspirant Jagoda Ekiert powiedziała we wtorek, że policja wznowiła śledztwo w sprawie zaginięcia dziecka.
– Skontaktowała się z nami 27-letnia osoba z zagranicy. Twierdzi, że jest dziewczynką z Legnicy, która zniknęła w 1994 roku. Kobieta niedawno dowiedziała się, że jest osobą adoptowaną i zaczęła poszukiwać swej prawdziwej tożsamości. Na jednym z portali o osobach zaginionych natknęła się na sprawę z Legnicy. I twierdzi, że odpowiada rysopisowi – powiedziała policjantka.
Teraz działania policji zmierzają w kierunku porównania DNA kobiet. Próbki od matki Moniki na razie nie mogą zostać pobrane. Przebywa ona w Niemczech w pracy, a jej powrót do Legnicy jest utrudniony ze względu na epidemię koronawirusa. Badanie ma zostać przeprowadzone w ciągu najbliższych tygodni.
Telefon z USA
Po 26 latach od porwania matka Moniki odebrała telefon ze Stanów Zjednoczonych. Dzwoniąca kobieta oznajmiła, że chyba jest jej córką. Wiek i moment adopcji pasują. Kobieta z USA niedawno dowiedziała się, że jest z pochodzenia Polką. Chciała odnaleźć swoją prawdziwą rodzinę, a pomocy szukała w internecie.
Wtedy trafiła do Natalii Brand, która prowadzi stronę „Zaginęła, zaginął”. 27-latka rozpoznała siebie na portrecie, wykazującym jak mogłaby wyglądać jako osoba dorosła.
– Badania DNA wszystko wyjaśnią – powiedziała w rozmowie z „SE” mogąca być matką dziewczynki pani Magdalena. Przekazała też dziennikarzom tabloidu, że jeśli Monika faktycznie okaże się jej córką to oszaleje z radości. – Nie miałam nic wspólnego z porwaniem, o co mnie często ludzie oskarżają – dodała.
– Chyba została sprzedana, słyszałam, że po porwaniu trafiła na Ukrainę, a stamtąd poleciała dalej i ostatecznie znalazła się w Stanach. Mam nadzieję, że to jest Monisia. Cały czas czułam, że ona żyje. Modlę się, żeby to się dobrze skończyło – powiedziała z kolei gazecie pani Julia, babcia zaginionej przed laty dziewczynki.
Źródło: „Super Express”, PAP





![Trump miał powiedzieć Netanjahu, żeby tego nie robił. Izrael i tak zrobił swoje [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/03/netanjahu-trump-100x70.jpg)


