
W arabskich mediach rozpętała się burza na wiadomość, że suadyjski następca tronu złożył wizytę w Izraelu. Wizyta nie została potwierdzona, ale zachowania zainteresowanych stron wskazują, że rzeczywiście się odbyła.
Dla wielu Arabów to szok. Arabia Saudyjska nie tylko nie utrzymuje relacji dyplomatycznych z Izraelem, ale jest od niego oddalona tak daleko, jak to możliwe. Przynajmniej oficjalnie.
Sekretną wizytę w Izraelu miał złożyć saudyjski następca tronu książę Muhammad ibn Salman as Saud, znany ze swoich dość pragmatycznych poglądów.
Czytaj też: Palestyńczyk skazany przez izraelski sąd. Dożywocie i kara pieniężna za brutalne zabójstwo Polki
Według arabskojęzycznej sekcji Radia Izrael, do Tel Awiwu mial przybyć wysokiej rangi przedstawiciel państwa z regionu Zatoki, żeby przedyskutować sprawę pokoju na Bliskim Wschodzie. Potem podano, ze był to saudyjski książe.
Biura premiera i izraelskiego MSZ odmowiły komentarza w tej sprawie. Podobnie zachowali się Saudyjczycy. Jeden z ich portali podał, owszem, że była taka wizyta, ale złożył ją nie saudyjski, ale katarski książę.
Dla wielu Arabów taka wizyta to szok. Arabia Saudyjska jest ortodoksyjnym muzułmańskim państwem, strażnikiem świetych miejsc i miast islamu, Mekki i Medyny. Dla Saudyjczyków samo istnienie Izraela to świętokradztwo. Niemniej eksperci od spraw tego regionu uważaja, że coraz niepewna sutuacja Arabii Saudyjskiej zagrożonej przez Iran zmusza Rijad to takiego kroku, w kierunku Izraela, państwa również znajdującego sie na politycznym celownikuj Teheranu.
Źródło: Drudge Report
Zobacz też: Uwaga, aligator na ulicy! Po huraganie Irma na Florydzie jak w dżungli [VIDEO]







