Janusz Korwin-Mikke: „Epidemia jednak istnieje”. Internauci nie mieli dla niego litości

Janusz Korwin-Mikke. Foto: PAP
Janusz Korwin-Mikke. Foto: PAP
REKLAMA

Janusz Korwin-Mikke od samego początku epidemii koronawirusa chciał pokazać społeczeństwu, że całe zamieszanie jest przejaskrawione. Teraz w ironiczny sposób ogłosił na Twitterze, że „epidemia jednak istnieje”. Internauci z oburzeniem zareagowali na jego wpis.

„Hurra! Wreszcie poznałem kogoś, kto zna kogoś, kto zachorował na koronawirusa! Epidemia jednak istnieje!” – poinformował we wpisie.

Te słowa nie przypadły do gustu innym użytkownikom Twittera. „Panie Januszu, niech Pan nie żartuje. Niedaleko pana zmarł chłopak w Otwocku. Wstyd tak pisać i wykpiwać. To pokazuje że nie zna Pan nawet swoich sąsiadów. Wstyd” – odpisał mu jeden z internautów.

REKLAMA

„Brawo. Nobel za głupotę już jedzie” – dodał inny. „Wypowiedz bezczelna i lekceważąca ludzi…” – stwierdziła następna użytkowniczka TT. „Wielu ludzi pan swoja nieodpowiedzialnością skrzywdzi, aż się prosi by zostawić pana przy łóżku duszącej się i konającej osoby i powiedzieć radź sobie sam, ma przeżyć” – dodała kolejna.

Znaleźli się tez tacy, którzy wtórowali Korwin-Mikkemu. „U mnie w pracy był jeden. JEDEN na chyba 80 osób. Gdyby nie test to by nie wiedział ze ma covid, mówi że grypa w zeszłym roku była gorsza” – napisał jeden z internautów.

Wpis Korwin-Mikkego – jak to często bywa – był ironiczny i dosadny. Jednak z jego wcześniejszych wypowiedzi i stanowisk nie wynikało, że nie wierzy w koronawirusa. Za każdym razem starał się jednak przekazać, że paniczne reakcje rządu i samych ludzi są mocno przesadzone w zderzeniu ze skalą problemu.

REKLAMA