REKLAMA
Strona główna Świat Azja Osama bin Laden uznany za „męczennika”

Osama bin Laden uznany za „męczennika”

Premier Pakistanu Khan. Fot. Wikipedia
Były premier Pakistanu Khan. Fot. Wikipedia
REKLAMA

Osama bin Laden, który został wyeliminowany przez siły specjalne USA 2 maja 2011 r. znalazł nieoczekiwanie uznanie w oczach premiera rządu Pakistanu. Premier Imran Khan stwierdził, że szef terrorystycznej sieci Al Kaida zmarł jako… „męczennik”.

„Amerykanie przybyli do Abbottabad i zabili Osamę bin Ladena. Zmarł jako męczennik” – powiedział szef rządu podczas przemówienia w parlamencie. Wspomniał także o skomplikowanych stosunkach między Islamabadem a Waszyngtonem po tej akcji.

Khan mówił, że „cały świat nas obraził […]. Nasz sojusznik zabija kogoś w naszym kraju i nawet nas o tym nie informuje” i uznał to za „upokorzenie” Pakistańczyków.

REKLAMA

Po tej wypowiedzi pojawiły się głosy krytyczne w samym Pakistanie. „Imran Khan oświadczając dzisiaj, że Osama bin Laden jest męczennikiem, fałszuje historię” – stwierdził Khawaja Asif, minister spraw zagranicznych poprzedniego rządu.

Meena Gabeena, znana działaczka praw człowieka, grzmiała że w czasie kiedy „muzułmanie na całym świecie walczą z dyskryminacją, której doświadczają z powodu fali terroryzmu, nasz premier pogarsza sytuację, nazywając Bin Ladena męczennikiem islamu”.

Pojęcie „męczennika” w islamie ma konotacje pozytywne i oznacza muzułmanina, który oddaje życie w obronie tej religii. Premiera próbował bronić minister technologii Fawad Chaudhry, który mówił o językowym lapsusie. Skandal jednak jest.

Przez lata Pakistan oficjalnie zaprzeczał, że założyciel Al-Kaidy ukrywał się na jego terytorium. Prawdopodobnie służby jednak o tym wiedziały. W 2019 roku Imran Khan podczas wizyty w USA twierdził, że to Pakistan naprowadził CIA na ślad Bin Ladena.

Asad Durrani, były dyrektor wywiadu wojskowego, przyznał w telewizji Al Jazeera w 2015 r., że wywiad prawdopodobnie wiedział, gdzie ukrywał się mózg zamachów z 11 września i miał nadzieję, że użyje tej informacji jako „waluty przetargowej” w relacjach z USA.

Źródło: Le Parisien

REKLAMA