
Jakiś czas temu świat obiegła informacja, że Kim Dzong Un jest ciężko chory, lub nawet nie żyje. Teraz znów pojawiają się pogłoski na temat złego stanu zdrowia komunistycznego dyktatora.
Japoński wywiad donosi, że Kim Dzong Un jest rzekomo w nie najlepszej kondycji. Trzeba jednak brać poprawkę na to, że ten sam wywiad spekulował w kwietniu na temat śmierci komunistycznego dyktatora.
Poza tym Japończycy twierdzą, że w Korei Północnej epidemia koronawirusa przybrała ogromne rozmiary, a władza nie jest w stanie skutecznie z nią walczyć.
– Podejrzewamy, że, po pierwsze, COVID-19 szerzy się w Korei Północnej, tak jak wszędzie, a Kim Dzong Un dokłada wszelkich starań, by się nie zainfekować. Dlatego też czasem nie pojawia się publicznie. Po drugie, jego zdrowie jest w wątpliwym stanie, a rolnictwo i cała ekonomia nie radzą sobie najlepiej – twierdzi japoński minister obrony narodowej.
Czy tym razem coś jest na rzeczy? Ostatnio po takich dywagacjach dość szybko Kim Dzon Un pojawił się publicznie. Wiadomo jednak, że północnokoreański przywódca zmaga się z poważną otyłością, która może stwarzać zagrożenia dla zdrowia.
Gdyby Kim Dzong Un opuścił ziemski padół, to jego miejsce zajęłaby Kim Jo Dzong – jego siostra. Przez wielu jest ona uważana za psychopatkę, która jako dyktator byłaby dużo gorsza od reszty Kimów.
Źródło: o2.pl