Fake news w kampanii prezydenckiej? Wyborcza afera z niepełnosprawną wygląda inaczej

Niepełnosprawność w Polsce: brakuje rozwiązań systemowych/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
REKLAMA

Gigantyczny skandal, który nakręcały rządowe media, okazuje się mieć drugie dno. Nowe fakty w sprawie wyborczej afery z niepełnosprawnej.

Na kilka dni przed wyborami 12 lipca związane z PiS media promowały „aferę” o niepełnosprawnej, którą wyrzuciła z fundacji radna PO. Chodzi o Annę Derewienko, którą usunęła z fundacji Dum Spiro Spero Katarzyna Zwierzchowska.

W mediach społecznościowych Derewienko przekonywała, że została usunięta za poparcie Andrzeja Dudy. To wykorzystało PiS i TVP w kampanii.

REKLAMA

– Brak słów. Jeśli ktoś prześladuje z powodów politycznych, to jest koszmarne zachowanie, niedopuszczalne – mówił na finiszu kampanii wyborczej Duda, wskazując, że odpowiedzialna jest randa PO z Bydgoszczy. Kandydat PiS zadzwonił do niej osobiście, a prezes spółki Orlen napisał na Twitterze, że Fundacja ORLEN zakupi jej nowoczesny wózek i udzieli wszelkiego wsparcia.

A jaka jest prawda? „Wirtualna Polska” przyjrzała się sprawie i okazało się, że cała afera to ściema.

Stalking i uciekający sponsorzy

Z Derewienko fundacja rozwiązała porozumienie 2 lipca. Powodem nie było jednak poparcie dla Dudy… a prześladowanie byłego.

– Otrzymaliśmy pismo od jednego z naszych sponsorów, że w związku z zachowaniem Anny Derewienko wycofuje się ze wsparcia – mówi Katarzyna Zwierzchowska. 2 lipca fundacja Dum Spiro Spero rozwiązała porozumienie z Anną Derewienko w sprawie udzielanego wsparcia.

Jakby tego było mało rzekoma radna z PO, kierująca fundacją… wcale nie jest członkiem PO. Odeszła z partii wiele lat temu.

Właściciel bydgoskiej firmy Proxymedia Films poinformował w oświadczeniu, że osoby związane z jego firmą zaprzestają przekazywania 1 proc. na rzecz fundacji Dum Spiro Spero. – Nasza decyzja jest spowodowana skandalicznym zachowaniem jednej z państwa podopiecznych – Ani Derewienko. Nasza firma oraz jeden z właścicieli jest notorycznie szkalowany przez Anię za pośrednictwem mediów społecznościowych. Ofiarą wpisów jest szeroka grupa osób, w tym małoletnie dzieci – pisze w oświadczeniu Michał Grzelak.

Derewienko była wieloletnią partnerką brata Michała Grzelaka. Po rozstaniu atakowała byłego partnera i jego rodzinę w sieci.

– Tak, to prawda. Byliśmy razem. Czy szkalowaniem można nazwać przesyłanie mu naszych wspólnych zdjęć? Kontaktowałam się też z tymi dziećmi, one już nie są wcale małoletnie, ale na pewno nie wypełnia to znamion stalkingu, o jakim mowa w przepisach – broni się Derewienko.

Niepełnosprawna kręci

Pytana, dlaczego oświadczyła, że została wyrzucona z fundacji za poparcie Dudy rzuciła: „Byłam zaskoczona. Nie miałam pojęcia, dlaczego to zrobiono i pomyślałam, że na pewno chodzi o to, że poparłam Andrzeja Dudę”.

Jakby tego było mało były partner Derewienko i jego rodzina zawiadomili policję. – Złożyliśmy w tej sprawie zawiadomienie na policję wraz z szerokim materiałem dowodowym i toczy się obecnie postępowanie karne z art. 190a Kk (stalking) – przekonuje w oświadczeniu rodzina poszkodowanego.

– Gdy otrzymaliśmy oświadczenie pana Grzelaka, zebrał się zarząd fundacji. Już wcześniej docierały do nas niepokojące informacje na temat pani Derewienko. Uznaliśmy, że szkodzi podopiecznym naszej fundacji, ponieważ oni także stracili wsparcie finansowe i postanowiliśmy rozwiązać zgodnie z prawem zwartej z nią porozumienie – dodała Zwierzchowska.

Teraz fundacja domaga się przeprosin od Derewienko, oraz mediów, które cytowały fake news.

– Przygotowujemy także list do pana prezydenta Andrzeja Dudy, który po kłamstwach pani Anny sam do niej zadzwonił. Mam nadzieję, że wszyscy wreszcie zobaczą, że padli ofiara oszustwa pani Ani. Traktujemy to jako ostateczność, ale jeśli ona nas nie przeprosi, wystąpimy do sądu – zapowiada prezes Fundacji Dum Spiro Spero.

Źródło: Wirtualna Polska

REKLAMA