
Amerykańscy Republikanie postanowili usytuować się na lewej stronie ekonomicznej sceny politycznej i pójść w licytację z Demokratami. Senacka większość Republikanów przygotowała pakiety stymulacyjny, który ma wpompować w gospodarkę okrągły bilion dolarów.
Republikanie przedstawili swój plan wpompowania biliona dolarów w gospodarkę, który zakłada przelewy finansowe na konto każdego dorosłego Amerykanina, także za posiadane przez nich dzieci oraz na konta firm, szkół i innych podmiotów gospodarczych.
Pakiet został przedstawiany po wielu dniach negocjacji między republikanami w Senacie a emisariuszami prezydenta Donalda Trumpa, które wynikały z wewnętrznych różnic w partii Republikańskiej. Zasadniczej różnicy jednak nie ma – obie strony zgadzają się, że trzeba wpompować w gospodarkę więcej pieniędzy.
– Jedną nogą jesteśmy w pandemii, a drugą w okresie rekonwalescencji – powiedział przywódca senackiej większości, Mitch McConnell. – Amerykanie potrzebują więcej pomocy, potrzebują jej, aby była wszechstronna i potrzebują jej, aby była starannie dostosowana do tego okresu.
Kto da więcej
Przyjęcie pakietu nie jest jednak przesądzone. Demokraci zaproponowali własny pakiet stymulacyjny, który miałby opiewać aż na 3,5 biliona dolarów. To w czym zgadzają się Republikanie i Demokraci to przesłanie płatności stymulacyjnych dla osób fizycznych.
Według planu Republikanów każda dorosła osoba miałaby jednorazowo otrzymać 1200 dolarów, a na każde dziecko miałoby być wypłacone 500 dolarów. Obie strony zgadzają się co do dodatkowych zasiłków dla bezrobotnych, jednak Republikanie chcą, by wynosiły one 200 dolarów, a Demokraci 600 dolarów.
Republikański plan obejmuje także pieniądze na testy wirusów i pomoc w dystrybucji ewentualnej szczepionki. Jeden i drugi plan wpisują się jednak w keynsistowski plan dosypywania większej ilości pieniędzy do gospodarki, w czasie kryzysu spowodowanego działaniami państwa. To może jedynie doprowadzić do pogłębienia i przedłużenia kryzysu, tak jak miało to miejsce w czasie Wielkiego Kryzysu.
Katastrofalne skutki
Istnieje popularny mit, że po Wielkim Kryzysie w USA to państwo, wielkie inwestycje pomogły wyjść na prostą. Jednak nic bardziej mylnego.
– Po raz pierwszy zostały jawnie odrzucone zasady laissez-faire, a zaakceptowane metody ingerencji rządu. (…) (Hoover – red.) zostawił Amerykę zupełnie zrujnowaną, pogrążoną w najdłuższym i najdotkliwszym kryzysie w dziejach – pisał w książce „Wielki Kryzys w Ameryce” Murray Rothbard.
– Na czym polegał problem? Teoria ekonomii pokazuje, że cykl koniunkturalny może być wywołany wyłącznie przez inflację stymulowaną przez rząd, a inflacjonistyczne i interwencjonistyczne metody mogą tylko przedłużyć i pogłębić kryzys – dodawał.
– To ingerencje rządu doprowadziły do niezdrowego boomu lat dwudziestych, a nowe metody Hoovera, polegające na zaawansowanym interwencjonizmie, zaostrzyły przebieg Wielkiego Kryzysu – podkreślał Rothbard. Niestety Polski rząd wybiera dokładnie tą samą drogę, co nie zwiastuje niczego dobrego.