
„Dziennik Gazeta Prawna” donosi o dwóch koncepcjach zmian w organizowaniu wyborów, które ma planować Prawo i Sprawiedliwość. Która z nich ostatecznie zwycięży?
Pierwsza koncepcja zmian zakłada zwiększenie kompetencji MSWiA w organizowaniu wyborów. MSWiA, które już zyskało dodatkowe kompetencje, miałby podlegać korpus wyborczy.
Według drugiej koncepcji powołana miałaby zostać dodatkowa administracja wyborcza z kompetencjami dotyczącymi wyborców. Miałby być on podległy władzy centralnej, a nie gminom.
Korpus wyborczy czy dodatkowa administracja wyborcza miałaby zyskać kompetencje takie, jak sporządzanie spisów wyborców, organizację lokali wyborczych czy drukowanie obwieszczeń.
Taka zmiana prawa oznaczałaby zwiększenie centralizacji, poprzez odebranie uprawnień samorządom. Dodatkowo mielibyśmy do czynienia ze wzrostem biurokracji niezbędnej do organizacji wyborów.
– Ten wariant wydaje się lepszy, bo odsuwa od nas podejrzenia o próbę upolitycznienia organizacji wyborów w Polsce. A my chcemy po prostu czerpać wzorce z innych krajów, takich jak Francja czy Niemcy, gdzie wybory organizuje administracja centralna – mówi anonimowo cytowany przez „DGP” polityk PiS.
Zdaniem dziennika zmiana ma wynikać z ostatniego oporu samorządów, które nie chciały przekazywać spisów wyborców bez podstawy prawnej Poczcie Polskiej i w ten sposób PiS-owi nie udało się zorganizować nielegalnych wyborów.
Dodatkowo miałby zostać stworzony centralny rejestr wyborców, w którym uwzględnieni byliby wszyscy uprawnieni do głosowania. Jednak także w obozie rządzącym głosy są podzielone. Być może niektórzy będą głosować „za”, ale nie będą się cieszyć.
– Wybory ogólnopolskie mamy raz na jakiś czas. Choćby teraz czekają nas trzy lata spokoju po wyborczym maratonie. A taką administrację trzeba będzie non stop utrzymywać, a to kosztuje – mówi inny polityk cytowany przez „DGP”.