Czy morderca z Las Vegas działał sam? Są dowody potwierdzające obecność jeszcze jednej osoby w pokoju, z którego strzelał

REKLAMA

Niejaki Antonio opublikował na Facebooku fotokopie rachunków za posiłki zamówione do apartamentu, z którego strzelał Paddock. Wynika z nich, iż Morderca kogoś u siebie przyjmował.

Antonio podaje się za pracownika hotelu Mandala Bay, w którym zameldował się morderca, i z którego strzelał do bawiących się na koncercie muzyki country ludzi.

REKLAMA

Zobacz też: Pierwsze zdjęcia martwego mordercy z Las Vegas. Ukrył kamerę w hotelowym korytarzu – wiedział kiedy zaatakuje policja

Na swoim koncie facebookowym Antonio napisał, że obsługiwał gości z pokoju 135 na 32 pietrze – tego samego, w którym przebywał Paddock.

Na dowód zamieścił fotokopie rachunku za zamówione posiłki. Później zdjęcia te usunął. Jego profil wskazuje, iż rzeczywiście pracuje on Mandala Bay Resort and Casino.

Z rachunku wynika, iż gości było dwóch. Zamówili m. burgery, zupy, bajgle z serem, pepsi i wodę mineralną. Antonio miał obsługiwać ten pokój 27 września, a więc na 4 dni przed zamachem.

Osobą, która była w pokoju z Paddockiem nie mogła być jego partnerka Marilou Danley ,ponieważ w tym czasie była na Filipinach. Dziś powróciła do USA i została przejęta przez agentów federalnych.

W tym czasie Paddock musiał już mieć do hotelu wniesioną broń. FBI twierdzi, że wniesieniem niepostrzeżenie tak dużego arsenału musiało zająć kilka dni.

FBI poszukuje teraz kolejnych osób zwłaszcza, iż pojawiają się doniesienia, iż strzelców mogło być dwóch. Poszukiwana jest też kobieta, która przed koncertem miała mówić uczestnikom, iż za 45 minut „wszyscy zginą”.

Zobacz też: Coraz więcej niejasności wokół zamachu w Las Vegas. Ogromny przelew Paddocka na filipińskie konto. Jego partnerka z Filipin przesłuchiwana

REKLAMA