
Rzecz to niemal niesłychana. Socjalistyczne merostwo imigranckiego miasta Saint-Denis zakazało palenia fajek wodnych. Sam socjalistyczny mer Saint-Denis Mathieu Hanotin właśnie wydał dekret zakazujący używania sziszy w miejscach publicznych.
Decyzja nowego mera z PS zadziwia, bo do tej pory nikt arabskim zwyczajom w Saint-Denis si e raczej nie sprzeciwiał. Zakaz palenia „chichy” dotyczy placow miejskich, parków, budynków użyteczności publicznej, a także na dwóch głównych ulic miasta (rue Gabriel-Péri i avenue du Président-Wilson).
Kara za złamanie tego zakazu wynosi 38 euro. Celem egzekucji tego środka, mer Mathieu Hanotin zamierza nawet „zwiększyć (…) liczbę funkcjonariuszy policji miejskiej”.
Jest to bezprecedensowa decyzja i rzadka w samorządzie francuskim opanowanym przez lewicę. Otoczenie mera wyjaśnia jednak, że chodzi tylko „dzikie palenie fajek wodnych”. W mieście nie brakuje bowiem „odpowiednio autoryzowanych barów”.
Celem dekretu miejskiego jest zaś tylko „zapobieganie hałasowi wywołanemu przez tłumy ludzi palących takie fajki do późnych godzin nocnych na ulicach i skwerach miasta”.
🔴A Saint-Denis, la #mairie part en guerre contre le #narguiléhttps://t.co/kLVA0BT34D
— Valeurs actuelles ن (@Valeurs) August 30, 2020
Źródło: Valeurs Actuelles