Dzieci na lekcje, a rodzice po zaświadczenia. Lekarze: „To bez sensu, tylko blokują kolejki”

Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay
REKLAMA

Pierwszego września dzieci ruszyły tłumnie do szkół, a ich rodzice, równie tłumnie, po zaświadczenia lekarskie. Dyrektorzy i nauczyciele wymagają dowodów na to, że dzieci są zdrowe. Lekarze twierdzą, że tego typu zaświadczenia nie mają sensu i odmawiają wystawiania dokumentów.

– W szkole przekazano nam, że jeśli dziecko ma katar, kaszel lub inny objaw choroby, nie zostanie wpuszczone do szkoły. Chodzi o zminimalizowanie ryzyka zakażenia koronawirusem. Jeśli dziecko ma alergię, trzeba przynieść zaświadczenie od lekarza, że jest zdrowe i nie zarazi innych – mówi portalowi „Wirtualna Polska” Aneta Strzałkowska, mama uczennicy podstawówki.

– Dyrekcja szkoły wprowadziła taki obowiązek i mam wybrać: albo pójdę do lekarza po zaświadczenie, albo moje dziecko będzie musiało zostać w domu – mówi inna matka.

REKLAMA

Przepisy, które wymagałyby od rodziców dzieci ze szkół podstawowych przynoszenia takich zaświadczeń jednak nie istnieją. Wiedzą o tym lekarze i często odmawiają wystawienia dokumentu.

Co innego przedszkola. Tam według prawa dyrekcja może zażądać tego typu zaświadczeń.

Sprawa jest poważna, bo rodzice ustawiają się w kolejkach do lekarzy rodzinnych, przez blokują dostęp do lekarza osobom rzeczywiście chorym.

– Przychodzą do mnie rodzice, ale także do moich kolegów lekarzy w wielu regionach Polski, i proszą o zaświadczenia, że dziecko ma kaszel lub katar nie z powodu koronawirusa, a z racji alergii lub astmy. Często są zachęcani przez dyrektorów i nauczycieli ze szkół i przedszkoli – mówi Wirtualnej Polsce dr Aleksander Biesiada, autor bloga lekarzrodzinny.blog.

– Jako lekarze ufamy rodzicom. Gdy opiekun obserwuje dziecko, wie, czy kaszel u dziecka z astmą nagle się zmienił, jest inny. Wtedy zgłosi się do lekarza. Nie ma szans, żeby ocenić jakie pochodzenie ma kaszel, bez badania. Jeśli chcielibyśmy to ustalić, to musielibyśmy badać dzieci codziennie. A to przecież nierealne. Co więcej astma czy alergia nie chronią przed infekcją – każdy rodzic astmatyka to wie – mówi dr Biesiada.

Lekarz zachęca również nauczycieli, by bardziej ufali rodzicom, jako, że takie zaświadczenia z medycznego punktu widzenia i tak nie mają sensu.

Źródło: Wirtualna Polska

REKLAMA