
Sławomir Izdebski pragnie doprowadzić do ponownego rozpatrzenia dowodów w sprawie śmierci Andrzeja Leppera. Wystosował wniosek do prokuratury i prezentuje nowe dowody w sprawie. Czy ruszy ponowne śledztwo?
Andrzej Lepper został znaleziony martwy w warszawskim biurze Samoobrony w piątek, 5 sierpnia 2011 roku. Wisiał w łazience powieszony na sznurze od snopowiązałki. Śledztwo zostało zakończone 31 października 2012 roku, o uzasadnienu można przeczytać w dokumencie udostępnionym przez Dariusza Ślepokurę-ówczesnego rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Warszawie, informującym o zakończeniu śledztwa w sprawie śmierci Leppera:
Z zebranego w toku śledztwa materiału dowodowego wynika jednoznacznie, że śmierć Andrzeja Leppera nie była spowodowana działaniem osób trzecich. Nie stwierdzono, aby ktokolwiek w jakikolwiek sposób nakłaniał pokrzywdzonego do targnięcia się na własne życie, czy też udzielił ww. pomocy w celu doprowadzenia go do samobójstwa.
Stąd też przedmiotowe postępowanie zostało umorzone wobec faktu, że czynu nie popełniono.
Rok później podano do informacji publicznej utrzymane w podobnym tonie oświadczenie na temat śmierci generała Sławomira Petelickiego. Rzecznikiem nadal był Ślepokura.
Sławomir Izdebski, były współpracownik Andrzeja Leppera 23 maja złożył do ministra sprawiedliwości wniosek o wznowienie śledztwa w tej sprawie. Wniosek od 13 czerwca ma status rozpatrywanego, a śledztwo w dalszym ciągu umorzonego. Izdebski twierdzi, że odnalazły się dokumenty skradzione z biura samoobrony w dniu, w którym znaleziono tam martwego A. Leppera-dotyczyć mają informacji na temat prominentnych osobistości polskiego światka polityczno-biznesowego i ich niejawnych związków z Gazpromem, które miały trafić do rąk Jarosława Kaczyńskiego. Mowa w nich między innymi o Donaldzie Tusku i Waldemarze Pawlaku, który jako minister gospodarki w rządzie Donalda Tuska podpisał z Gazpromem umowę na dostarczanie gazu do Polski, choć specjaliści-a nawet ministerialni doradcy- krytykowali tę decyzję jako bezzasadną, a nawet szkodliwą dla Polski.
Wśród nieścisłości oraz przeoczeń prokuratury wymienia się: przeprowadzenie sekcji zwłok trzy dni po znalezieniu ciała z powodu trwającego akurat weekendu, co nie było zazwyczaj przeszkodą w wykonywaniu obowiązków przez pracowników prokuratury; śledztwo prowadzone pod kątem nakłaniania do samobójstwa, a nie morderstwa; brak jakichkolwiek odcisków palców na krześle i sznurze, na którym Lepper miał się powiesić; wyłączony monitoring w budynku w czasie aktu pozbawienia życia; wyproszenie dziennikarki, która tego dnia miała rozmawiać z Andrzejem Lepperem; otwarte okna w pomieszczeniu i bałagan, choć Lepper był pedantem, a także rusztowanie wciąż stojące przy już wyremontowanym budynku; na kilkudziesięciu świadków przesłuchanych przez prokuraturę jednoznacznie mówiących, że Lepper nie popełniłby samobójstwa tylko jeden zeznał, że jego zdaniem istnieje taka możliwość-to stało się podstawą pod decyzję o umorzeniu śledztwa i stwierdzeniu, że było to samobójstwo.
Ciekawym tropem wydaje się być ukraiński wątek w życiorysie Andrzeja Leppera i jego znajomość z Mykołą Hinajło, założycielem Zakonu Rycerzy Michała Archanioła, oraz Petro Stechem, który miał być w posiadaniu ważnych informacji, ale poniósł śmierć w dniu, w którym miał je przekazać Lepperowi. Andzrzej Lepper jest ponadto doktorem honoris causa dwóch ukraińskich uczelni oraz jednej rosyjskiej.
W dwuznacznych okolicznościach zakończyły się żywoty trzech bliskich współpracowników Leppera, to jest Ryszarda Kucińskiego w maju, Wiesława Podgórskiego w czerwcu oraz Róży Żarskiej w lipcu.
We wrześniu Izdebski informował o przekazaniu Jarosławowi Kaczyńskiemu „dokumentów (…)dotyczących dokumentacji, jaką posiadał Andrzej Lepper„, które zniknęły z sejfu w dniu śmierci przewodniczącego Samoobrony.
Na światło dzienne wyszła w czerwcu informacja o nagraniach, których fragment zaprezentował Izdebski, a na których słychać głos podobny do głosu Andrzeja Leppera. Ich treść to między innymi: „(…) Podjąć skuteczną walkę w tym kierunku, żeby wykończyć Leppera. Z PSL-u – Pawlak i Kamiński. Tusk, Schetyna, Jan Rokita. Z SLD – Miller chcieli mnie wciągnąć w ten (…)”
W samobójczą śmierć Andrzeja Leppera nigdy nie uwierzyła rodzina oraz współpracownicy.
Ja i Tomasz Budzyński, major ABW który świetnie znał różne niebezpieczne związki Andrzeja Leppera, nie mamy żadnej wątpliwości, że Andrzej Lepper nie popełnił samobójstwa – mówił Wojciech Sumliński.








