
Władze Grecji postawiły w stan oskarżenia dwóch ukraińskich przemytników ludzi. Próbowali oni przeszmuglować 53. nielegalnych imigrantów na grecką wyspę Rodos.
Dwaj ukraińscy bracia zostali zatrzymani na morzu w czasie akcji ratunkowej, około 30 kilometrów od wybrzeży wyspy Rodos. Łódź wypełniona po brzegi ludźmi stanęła w ogniu. Zapalił się jeden z silników. Kiedy straż przybrzeżna podpłynęła do jednostki, pożar został już ugaszony, ale odkryto, że łodzią podróżuje 53. nielegalnych imigrantów płynących z Turcji.
Jak informuje dziennik „Proto Thema” dwaj zatrzymani Ukraińcy zaprzeczają, iż przemycali nielegalnych imigrantów, choć sami dostali się do Grecji nielegalnie. Twierdzili, że są w rzeczywistości pasażerami, a nie przemytnikami, i że każdy z nich zapłacił tureckim przemytnikom ludzi po 3000 euro za dotarcie do Grecji. Bracia dodali, że kapitan łodzi porzucił ją i zszedł na inny statek przed przybyciem straży greckiej.
Greccy prokuratorzy odnieśli się jednak sceptycznie do historii dwóch braci i postanowili postawić im zarzuty przemytu ludzi.
Według greckiego ministra żeglugi Giannisa Plakiotakisa rządowi udało się jak dotąd w tym roku zatrzymać co najmniej 10 000 migrantów próbujących przedostać się do Grecji droga morską.
– Są przypadki, gdy turecka straż przybrzeżna towarzyszy statkom z uchodźcami i migrantami do naszych granic i… próbuje stwarzać problemy – powiedział.
Nielegalna imigracja z Turcji do Grecji drastycznie zmniejszyła się w następstwie pandemii chińskiego koronawirusa. Władze tureckie grożą jednak, że imigranci powrócą do strefy przygranicznej, gdy tylko kryzys zdrowotny dobiegnie końca.