
Rafała Ziemkiewicz w obszernym tekście dla „DoRzeczy” krytykuje „piątkę dla zwierząt” Jarosława Kaczyńskiego.
Ziemkiewicz stwierdził, że „piątka dla zwierząt” to „już coś więcej niż błąd, taki, jakimi były 'apteka dla aptekarza’ czy zakaz handlu w niedzielę, które wyborcy, nawet uznając zmiany za idiotyczne, potrafili partii rządzącej wybaczyć”.
Publicysta wskazuje, że w projekcie chodzi o coś więcej niż „o prawo do hodowli norek, jeden szczególny dział produkcji rolniczej, który może się miastowym politykom wydawać równie mało istotny, jak tucz gęsi na foie gras, którego przecież swego czasu zakazano i nic się z tego powodu nie zawaliło”.
Według Ziemkiewicz „piątka dla zwierząt” Kaczyńskiego niesie PiSowi 3 zagrożenia: katastrofę ideową; katastrofę polityczną i katastrofę wizerunkową.
Ziemkiewicz porusza m.in. kwestię poszerzenia uprawnień „aktywistom organizacji mających w statucie ochronę zwierząt”. Publicysta stwierdzi, że to doprowadzi do powstawania mafii, które będą wymuszały na rolnikach haracze.
Ziemkiewicz zauważa również jak duża część polskiego mięsa trafia na rynki halal, co jest równoznaczne ze stosowaniem uboju rytualnego.
Publicysta twierdzi, że PiS odczuje tę decyzję politycznie bardzo szybko. „Rolnicy, wbrew temu, co sądzi większość miastowych, nie są głupi, choć często nie mają miastowego wykształcenia” – pisze.
Dodatkowo w tekście czytamy, że „osobiste zaangażowanie Kaczyńskiego w moralną krucjatę przeciw hodowcom gniewa przede wszystkim ludzi poważnie traktujących prawo do życia nienarodzonych dzieci”. PiS bowiem zajmuje się prawami zwierząt, a nie ruszył jeszcze ustawy antyaborcyjnej.
Ziemkiewicz liczy, że tak jak w przypadku wyborów korespondencyjnych, tak i teraz prezesowi PiS postawi się ktoś taki jak Jarosław Gowin.
„Czy teraz też znajdzie się ktoś odważny, by powiedzieć 'Naczelnikowi’, że mu, pardon pour le mot, odbiło i ściąga na siebie i swój obóz nieszczęście?”.
Źródło: DoRzeczy.pl