
Totalna opozycja popiera projekt PiS uderzający w polskich rolników. Tymczasem ustawę likwidującą polski przemysł futrzarski krytykuje nawet „Gazeta Wyborcza”.
„Ustawa o ochronie zwierząt kolejny raz pokazuje, że nasi politycy od lewa do prawa są zakładnikami pomysłów jednego człowieka – Jarosława Kaczyńskiego” – czytamy.
Krystyna Naszkowska wskazuje na łamach „Wyborczej”, że posłowie „dają sobą manipulować”. Jak podkreśla, chcą wprowadzić prawo gospodarcze bez dokładanej analizy jego skutków.
„Dotyczy to zwłaszcza polityków Platformy i Lewicy. Niedawno zagłosowali za ustawą podnoszącą im zarobki także bez przemyślenia, jakie skutki to wywoła, przyłączając się do orkiestry dyrygowanej przez szefa PiS. Szybko publicznie się musieli kajać za ten błąd. Wyszli na durniów, ale wygląda na to, że niczego ich to nie nauczyło” – czytamy.
Zdaniem autorki, gdyby ustawa „dotyczyła tylko warunków, w jakich trzymane są psy, likwidacji łańcuchów”, wówczas jej poparcie można byłoby „wytłumaczyć odruchem serca”.
„W swoich postulatach Kaczyński wchodzi na pole stricte gospodarcze i finansowe, zarówno dla poszczególnych osób, jak i budżetu całego kraju. Prezesowi PiS być może to obojętne, ale nie może być obojętne ludziom, którzy uchwalają prawo” – ruga totalną opozycję redakcja z Czerskiej.
Autorka słusznie zauważa, że niektóre działy rolnictwa wymagają sporych nakładów, a na efekty trzeba czekać nawet latami. „Hodowla zwierząt futerkowych to kilkanaście tysięcy ludzi – przedsiębiorców prowadzących taki biznes, pracowników zatrudnionych na fermach, ale też z tą hodowlą związanych np. przy produkcji klatek, przygotowujących pasze, wyprawiających skóry” – wskazuje.
„Hodowla zwierząt futerkowych to kilkanaście tysięcy ludzi – przedsiębiorców prowadzących taki biznes, pracowników zatrudnionych na fermach, ale też z tą hodowlą związanych np. przy produkcji klatek, przygotowujących pasze, wyprawiających skóry” – stwierdza Naszkowska.
„Prawa tak uchwalać, na kolanie, pod dyktando jednego człowieka po prostu nie wolno! Za to ponosi się odpowiedzialność, państwo posłowie, ministrowie, panie premierze i prezydencie!” – czytamy.
Cios w polskich drobiarzy
Likwidacja branży futrzarskiej wiąże się także z ogromnymi stratami w przemyśle drobiarskim – a Polska jest w tym zakresie liderem w Unii Europejskiej. Niższe koszty produkcji drobiu w Polsce wiążą się bezpośrednio z przemysłem futrzarskim – odpady nie idą bowiem do utylizacji, za którą trzeba płacić (niemieckim firmom), ale przerabiane są na paszę dla norek i lisów. To generuje dodatkowy przychód.
Wyraz swojemu oburzeniu tekstem „Gazety Wyborczej” dała Sylwia Spurek. „To tak na serio? Cierpienie zwierząt, zanieczyszczanie środowiska, zagrożenie dla jakości życia i zdrowia ludzi… Dobrze prosperujący biznes?” – napisała. Jak widać, ideologia wygrywa ze zdrowym rozsądkiem.
To tak na serio? Cierpienie zwierząt, zanieczyszczanie środowiska, zagrożenie dla jakości życia i zdrowia ludzi… Dobrze prosperujący biznes?@gazeta_wyborcza pic.twitter.com/z6MombguZa
— Sylwia Spurek (@SylwiaSpurek) September 17, 2020
Źródła: wyborcza.pl/Twitter