
Rząd Kirgistanu podaje, że w nocnych starciach antyrządowych demonstrantów z milicją w Biszkeku, stolicy państwa, zginęła jedna osoba, a 590 zostało rannych. Demonstranci podważają wyniki wyborów.
Starcia demonstrantów z milicją trwały całą noc. Niepokoje społeczne w Biszkeku są wywołane wynikiem wyborów, z którym nie zgadzają się protestujący. We wtorek rano udało im się wedrzeć do budynku, w którym swe siedziby mają parlament i administracja prezydenta w stolicy. Skradziono sprzęt biurowy, książki i wartościowe przedmioty. Następnie budynek został podpalony, ale szybko udało się go ugasić.
To jednak nie wejście do parlamentu i podpalenie go było najważniejszym wydarzeniem protestów. Demonstrantom udało się również wejść do aresztu śledczego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i uwolnić byłego prezydenta Kirgistanu Ałmazbeka Atambajewa.
Atambajew odbywał wyrok 11 miesięcy pozbawienia wolności. Został skazany za korupcję, ale utrzymuje, że jest niewinny, a jego wyrok był motywowany politycznie.
Co ciekawe, choć w samych starciach z milicją zginęła co najmniej jedna osoba, a 590 zostało rannych, to uwolnienie Atambajewa odbyło się „pokojowo”. Tj. strażnicy nie stawiali żadnego oporu demonstrantom.
Reuters podaje, że kilku gubernatorów złożyło rezygnację. Protestujący natomiast weszli do kilku budynków rządowych, w tym do biura burmistrza, i wyznaczyli własnego p.o. szefa bezpieczeństwa narodowego, p.o. prokuratora generalnego i komendanta Biszkeku. Nie wiadomo jednak, czy można tu mówić o faktycznym sprawowania władzy.
Prezydent Kirgistanu Suronbaj Dżinbekow apeluje do demonstrantów o zaprzestanie protestów. Polityk twierdzi, że jest to próba nielegalnego przejęcia władzy w państwie.
Źródło: Reuters, TASS, AFP, TVN24, PAP