Mandat za jedzenie na dworze?! Tak jest! Festiwal korona-absurdów trwa

Koniec jedzenia na dworze. Możesz umrzeć z głodu, bylebyś miał maseczkę. Foto: Pixabay
Koniec jedzenia na dworze. Możesz umrzeć z głodu, bylebyś miał maseczkę. Foto: Pixabay
REKLAMA

Nakaz noszenia maseczek i zakaz jedzenia! Miara absurdu, z jaką musimy się zmagać w ostatnich miesiącach, jest niebywała. Koronaprzepisy żenują, śmieszą i przerażają na zmianę. Teraz okazuje się, że nie można kupić sobie kebaba, pączka, kanapki czy czegokolwiek innego, i jeść na dworze! Tak stanowi bowiem oficjalne rozporządzenie. Wwszystko po to, żeby nie odsłaniać nosa i ust.

Od soboty (10 października) cała Polska znalazła się w żółtej strefie i zgodnie z nowymi obostrzeniami wszyscy musimy nosić maseczki w miejscach publicznych, również na otwartej przestrzeni. Teraz okazuje się, że łączy się to z kolejną bardzo ważną kwestią. Otóż jak informuje Główny Inspektorat Sanitarny oznacza to zakaz picia i jedzenia na dworze.

Dokładna odpowiedź jest podana w sekcji „Q&A dotyczące żywności i koronawirusa”. „Nakaz zasłaniania ust i nosa obowiązuje wszystkich, którzy znajdują się na ulicach, w urzędach, sklepach czy miejscach świadczenia usług oraz zakładach pracy. Nie zawiera on odstępstw dotyczących spożywania posiłków, lodów, gofrów, hot dogów etc. w miejscach objętych nakazem noszenia maseczek” – czytamy.

REKLAMA

Trzeba zaznaczyć, że cały czas można wydawać jedzenie na wynos, z tym, że po odebraniu np. kebaba, pizzy czy hamburgera nie można go spożyć na zewnątrz. Trzeba to zrobić w lokalu, albo w domu.

Do tego absurdalnego rozporządzenia odniósł się już wcześniej Łukasz Warzecha. „Nawiasem, nie wiem, czy Państwo wiedzą, że władzuchna nie pozwala już zdjąć maski na ulicy, żeby się napić czy coś zjeść. Tylko w lokalu lub wydzielonej strefie. Więc biada tym, którzy będą chcieli się wody napić gdzieś w drodze. Nie wolno!” – napisał na Twitterze.

Redaktor ogólnie jest zdegustowany przymusem noszenia maseczek. Więcej na ten temat TUTAJ.

REKLAMA