
Skandaliczne słowa prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu. Krzysztof Balawejder zapowiedział zatrzymywanie autobusów, jeśli choć jedna osoba nie będzie miała maseczki. – Przechodzimy do używania siły – zagroził pasażerom.
Walka z mniemaną pandemią koronawirusa, który według WHO nie jest wiele bardziej śmiertelny od grypy, wkracza w Polsce w nową fazę. Coraz częściej widzimy agresję wobec osób, które nie godzą się na absurdalny nakaz zakładania maseczek.
Policja zaczęła już ganiać Polaków za brak maseczki, w innych miejscach powalać starszych ludzi, którzy nie stosują się do nielegalnych obowiązków na ulicę. Do stosowania przemocy ma dochodzić także w autobusach komunikacji miejskiej we Wrocławiu.
„Przechodzimy do używania siły”
– Spotykamy się z państwem po to, żeby powiedzieć stanowcze „nie” wszystkim baranom w komunikacji miejskiej bez maseczki. Polacy są cudownym narodem, mamy wspaniałe cechy. Ale dziś nie ma czasu na ułańską fantazję, tylko na solidarność – przekazał w komunikacie Balawejder.
– Wyrazem naszej solidarności, współczesnego patriotyzmu jest noszenie maseczek. Proszę, apeluję i błagam o to. Czasem już dość słów. Dlatego od dziś przechodzimy do używania siły – zagroził niepokornym pasażerom szef MPK.
Balawejder zapowiedział również, że kierowcy będą zatrzymywać autobusy, jeżeli choćby jeden pasażer nie będzie maseczki. W przypadku „klientów awanturujących się” wzywana ma być policja.
Jednocześnie warto przypomnieć, że zdaniem wielu prawników nakaz noszenia maseczek nie ma odpowiedniej postawy prawnej, a więc policja nie powinna reagować. W przypadku próby wlepienia mandatu, polecamy odmawiać jego przyjęcia i obrony swych praw przed sądem.
Źródło: miejscawewroclawiu.pl/nczas.com