Tusk jątrzy w sprawie szpitala na Narodowym. Paskudny wpis byłego premiera

Donald Tusk. Foto: PAP
Donald Tusk. Foto: PAP
REKLAMA

Każdy powód jest dobry, żeby wejść w słowne przepychanki w walce o poklask. Polscy politycy już dawno przyzwyczaili nas do wykorzystywania każdej możliwej okazji, żeby wzmocnić swoją pozycję, albo zyskać aprobatę. Zasadę tę potwierdził były premier i były przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk.

Kontrowersyjny polityk postanowił odnieść się do decyzji o utworzeniu szpitala polowego na Stadionie Narodowym. Zrobił to oczywiście w taki sposób, żeby przyłożyć swoim politycznym oponentom, czyli partii rządzącej. Jego twitterowe zagrywki można by skwitować starym polskim porzekadłem – „przyganiał kocioł garnkowi”. O co w ogóle poszło?

A o to, że były premier postanowił wykorzystać brak miejsc w szpitalach dla zakażonych koronawirusem, żeby uderzyć w PiS. „Stadionów wystarczy, gorzej z respiratorami. Kupili ich mniej, niż zbudowano Orlików” – napisał na TT.

REKLAMA

„A personelu zdolnego do obsługi respiratorów i pacjentów w ciężkim stanie jest jeszcze mniej. To niestety wynik kilkudziesięciu lat zaniedbań wszystkich dotychczasowych władz” – skomentował obiektywnie jeden z internautów. Wielu innych było zadowolonych z wojenki „polsko-polskiej” od samego poniedziałku.

Tusk przeczytawszy komentarze, postanowił przypomnieć jakim wspaniałym premierem był i jak to cudownie było, kiedy rządził wraz ze Sławomirem Nowakiem.

„Krzyczącym, że powinienem był budować szpitale, nie stadiony, pragnę przypomnieć, że w latach 2005-2007, za rządów Kaczyńskiego, w Polsce liczba szpitali zmniejszyła się o 33, gdy za naszych rządów zwiększyła się o 208. Po 2015 znowu zaczęła spadać” – napisał.

Swoimi docinkami po raz kolejny udowodnił, jak „zależmy” mu na dobru polskiego społeczeństwa. Każdy chyba pamięta jego „wspaniałe” rządy… W takiej więc sytuacji najlepszym wyjściem byłoby zamilknąć, a nie bawić się w jakieś nieśmieszne docinki. A gdyby naprawdę należało mu na dobru Polaków, to bez afiszowania się, podjąłby próbę kontaktu z rządzącymi, jeśli ma jakieś świetne pomysły na pokonanie epidemii.

REKLAMA