
Od niemal dwóch tygodni przez Polskę przetacza się fala „protestów” wściekłych, niejednokrotnie okraszonych aktami wandalizmu. Na pochodach feministek powszechne są wulgarne transparenty i wykrzykiwanie takich haseł. Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało, że jeśli potwierdzą się doniesienia o tym, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach lub sami w nich uczestniczyli, wówczas zostaną wobec nich wyciągnięte konsekwencje.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku w sprawie aborcji eugenicznej stał się pretekstem do tego, by feministki wespół z opozycją wyprowadziły na ulice tłumy wściekłych. Do sytuacji odniósł się MEN.
– Jeżeli potwierdzi się, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach lub sami brali w nich udział, m.in. powodując zagrożenie w czasie epidemii, będą wyciągnięte konsekwencje przewidziane prawem. Nie ma także naszej zgody na zachęcanie dzieci oraz młodzieży do chuligańskich i wulgarnych zachowań. Nie ma zgody na to, aby uczniowie zachowywali się w taki sposób – przekazała rzecznik prasowy MEN Anna Ostrowska.
„Mamy sygnały, że niektórzy nauczyciele namawiali uczniów do udziału w protestach. Naszym obowiązkiem jest natychmiastowa reakcja na takie informacje” – czytamy w wydanym w nocy oświadczeniu resortu.
Dodano również, że „zgodnie z zapowiedzią poprosiliśmy kuratorów oświaty o sprawdzenie, czy takie sytuacje miały miejsce w ich regionie i jaka była na nie reakcja dyrektorów szkół”.
Szef MEN Przemysław Czarnek wskazał w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że „bardzo niepokojące jest to, że niektórzy rektorzy, niektórzy związkowcy nauczycielscy, nie tylko nie potępiają tego typu chuliganerii, wandalizmu, chamstwa i brutalności na ulicach, ale wręcz zachęcają młodzież do tego, żeby w tym uczestniczyć, i mówią «jesteśmy z wami»”.
– Nie wyrażają żadnego sprzeciwu wobec tych absolutnie skandalicznych zachowań, i to jest jeszcze bardziej niepokojące – podkreślił minister.
Czarnek dodał, że sprawę zachęcania uczniów i studentów oraz uczestnictwo nauczycieli w „strajku kobiet” na bieżąco monitorują kuratorzy.
– Będziemy mieli na ten temat raport na początku tygodnia – przekazał.
– I będą wyciągane wszystkie najdalej idące konsekwencje, które są w granicach możliwości prawnych ministerstwa i kuratoriów – zapowiedział Przemysław Czarnek.
Źródła: radioZET/Nasz Dziennik/nczas.com