Wojna cywilizacji. Eurokrata Tusk chce, by to korporacje decydowały co jest prawdą i co ludzie mogą usłyszeć

Donald Tusk chce by korporacje me4diowe decydowały co jest prawdą i czego mogą dowiedzieć się obywatele. Foto: PAP/EPA
Donald Tusk Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Donald Tusk chce by korporacje mediowe wyznaczały co jest prawdą, a co nie. Chce zdławienia resztek wolności słowa i  zachęca korporacje do blokowania informacji i przekazów, które się im nie spodobają.

Donald Tusk wprost chce zdławienia wolności słowa i uważa, że to korporacje powinny decydować co ludzie mogą słyszeć. Eurokrata pochwala amerykańskie korporacje, które blokują to, co mówi wybrany przez obywateli prezydent. Tak stało się w czasie konferencji prasowej, na której Donald Trump przedstawiał dowody na fałszerstwa wyborcze dokonane przez Demokratów. Korporacja mediowa CNBC uznała wtedy, że Prezydent nie mówi prawdy w związku z czym jej pracownik przewał transmisję. To spodobało się wielu pracownikom korporacji mediowych – np. Węglarczykowi, który najwyraźniej uważa, że niemiecko amerykański Onet powinien decydować co od premiera mogą usłyszeć obywatele Polski

„Jaka piękna cisza by zapanowała, gdyby w Polsce, wzorem amerykańskich mediów, przerywano kłamliwe konferencje prasowe” – napisał eurokrata Tusk na Twitterze.

REKLAMA

W praktyce Tuskowi chodzi o to, by to np. TVN rozstrzygał sobie co jest prawdą, a co nie i w zależności od tego pozwalał obywatelom usłyszeć co ma do powiedzenia np. powołany w wyborach rząd, a co nie. Tusk wprost zachęca do tego, by korporacje mediowe zaczęły dławic resztki wolności słowa jakie jeszcze mamy.

Oczywiście nie chodzi o to, by rządy i przywódcy nie mogli szerzyć kłamstw. Chodzi tylko o to, by kłamstwa mogli szerzyć tylko tacy jak Tusk.

REKLAMA