Dziesięcioro przedszkolaków w szpitalu. Mają objawy mogące świadczyć o zatruciu. Przyczyny nie są znane

Przedszkolaki. Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
Przedszkolaki. Obrazek ilustracyjny. Foto: pixabay
REKLAMA

Dziesięcioro dzieci w wieku 4-5 lat z przedszkola w Bydgoszczy, u których w poniedziałek podczas pobytu na basenie wystąpiły objawy mogące świadczyć o zatruciu, prawdopodobnie do środy pozostanie na obserwacji w szpitalu. Wyniki badań prowadzonych przez sanepid nie są jeszcze znane.

Według informacji uzyskanych w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym i Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 stan małych pacjentów jest dobry, ale na razie pozostaną pod obserwacją lekarzy.

REKLAMA

Zobacz też: Prokuratura postawiła zarzuty kierowcy Antoniego Macierewicza. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności

Rzeczniczka wojewódzkiego inspektora sanitarnego Olga Radkiewicz poinformowała, że w poniedziałek w przedszkolu przeprowadzono bardzo wiele badań. Przedstawiciele Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej z niecki basenu pobrali próbki dotyczące m.in. na obecności escherichia coli, legionelli, gronkowców oraz ogólnej liczby mikroorganizmów w temperaturze 36 stopni Celsjusza, czy też obecność chloru wolnego i związanego, zawartości azotanów.

Radkiewicz zaznaczyła, że na razie nie ma wyników, a czas oczekiwania na nie zależy od rodzaju przeprowadzonych badań. W przypadku badań escherichia coli wynosi 24-48 godzin, gronkowców koagulazo-dodatnich – od 2 do 5 dni, a legionelli – 10 dni.

Objawy zatrucia wystąpiły u dzieci na basenie na terenie przedszkola. Dzieci najpierw skarżyły się na ostry i nieprzyjemny zapach, a potem pojawił u nich się kaszel, zawroty głowy i wymioty.

Wstępnie przyjęto, że mogło dojść do zatrucia chlorem czy innym środkiem dodawanym do wody w basenie.

Zobacz też: Na Zachodzie dzień jak co dzień. Holandia, Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja – gry i zabawy z przybyszami [VIDEO / ZDJĘCIA]

Strażacy, który w poniedziałek byli w przedszkolu nie stwierdzili obecności chloru w powietrzu. Sprawą zajmują się też policjanci, którzy m.in. przeprowadzili oględziny i przesłuchali świadków. (PAP)

REKLAMA