Producent szczepionki przyznał się do błędów. Inny preparat też budzi sporo wątpliwości

Wyszczepianie.
Szczepienia - zdj. ilustracyjne. Źródło: pixabay
REKLAMA

Przedstawiciele koncernu Astra Zeneca i Uniwersytetu w Oksfordzie przyznali, że doszło do pomyłki na etapie testowania ich szczepionki. Chodzi o skuteczność preparatu. Wątpliwości pojawiają się też w przypadku rosyjskiego Sputnika V.

Firma i uczelnia na samym początku podawały, że ich szczepionka jest skuteczna w 70 proc.: 62 proc. przy przyjęciu dwóch dawek i 90 proc. przy jednej dawce.

Teraz Mene Panglos, szef działu badań biofarmaceutycznych i rozwoju w AstraZeneca przyznał w rozmowie z „New York Timesa”, że w trakcie badań doszło do pomyłki w dawkowaniu.

REKLAMA

Okazało się, że część grupy, która osiągnęła 90 proc. dostała trzy dawki szczepionki, a nie jedną. Grupa ta stanowiła ponad 2,7 tys. osób, więc pomyłka w tym przypadku mogła wpłynąć na ostateczny wynik. Firma nie podała jednak ilu osób dokładnie dotyczył błąd.

Wielu ekspertów od początku krytykowało metodologię badań nad szczepionką. Okazuje się, że w grupie, która osiągnęła 90 proc. skuteczności nie było osób powyżej 55. roku życia.

– Wzięli wyniki dwóch badań, w którym zastosowano dwie różne dawki i wyciągnięto z nich średnią, która nie reprezentuje żadnej z grup kontrolnych – twierdzi David Salisbury, analityk Chatham House.

To nie koniec. Spore kontrowersje pojawiają się też w związku z rosyjską szczepionką Sputnik V.

– Pokazuje ona bardzo wysoką skuteczność, wyższą niż 95 proc. – chwalił się po uzyskaniu wstępnych wyników testów, Kirył Dmitirew, prezes Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich (RDIF).

Tutaj preparat testowany jest na 18,7 tys. osób na Białorusi, w Indiach, ZEA i Brazylii. Mimo, że trzecia faza trwa, to już od sierpnia preparat stosowany jest w Rosji.

Źródło: rp.pl

REKLAMA