Nielegalne fryzury. Prokuratura na tropie szpitalnego „podziemia fryzjerskiego”

donos/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay/fryzjerskich/Polacy
Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
REKLAMA

Prokuratura Rejonowa w Parczewie najpierw umorzyła, a teraz wznawia postępowanie ws. „podziemia fryzjerskiego”, które działało w jednym ze szpitali.

Podczas zimowo-wiosennego lockdownu rząd zakazał działalności m.in. fryzjerom. Wielu działało więc w „podziemiu” i niektórzy, na swoje nieszczęście, dali się przyłapać.

Tak stało się m.in. w szpitalu w Parczewie w woj. lubelskim. W dniach 9 i 10 kwietnia w szpitalu pojawiły się fryzjerki, które w świetlicy strzygły zarówno personel medyczny, jak i pacjentów.

REKLAMA

„Podziemie fryzjerskie” zostało jednak zdemaskowane przez jednego z lokalnych dziennikarzy – Andrzeja Dejneki ze „Wspólnoty Parczewskiej”.

Dopatrzył się, że czekające w kolejce do strzyżenia osoby nie miały maseczek, a ponadto taka działalność w teorii była nielegalna. Interweniowała więc policja.

Na strzyżenie zgodził się jednak dyrektor szpitala, który argumentował, że celem działalności fryzjerów w placówce nie były względy kosmetyczne, lecz higieniczne i BHP.

Działałem w dobrej wierze, mając w szczególności na uwadze swoje obowiązki wynikające z kodeksu pracy w zakresie bezpieczeństwa higieny pracy pracowników, co w podmiocie leczniczym, w szczególności w aktualnej sytuacji epidemiologicznej, jest bardzo ważne – tłumaczył w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” dyrektor Janusz Hordejuk.

Innego zdania była prokuratura, która wszczęła śledztwo w sprawie o przekroczenie uprawnień przez dyrektora. Pod koniec listopada poinformowano, że postępowanie zostało umorzone, ale wyrok nie był prawomocny.

Akta sprawdziła Prokuratura Okręgowa w Białej Podlaskiej i… nakazała wznowienie postępowania.

Wydanie decyzji merytorycznej w tej sprawie było przedwczesne. Wymaga ona pogłębienia ustaleń w zakresie materiału dowodowego, jak też dokonania pełnej oceny prawno–karnej zdarzenia – tłumaczy Jacek Drabarek zastępca prokuratura okręgowego w ośrodku zamiejscowym w Białej Podlaskiej.

Od „nielegalnego” strzyżenia minęło już niemal osiem miesięcy. Śledczy na nowo będą się zajmować tym, czy fryzjer mógł kogoś ostrzyc w połowie kwietnia.

Źródło: Dziennik Wschodni || NCzas.com

REKLAMA