Lockdown. Sprzedaje rodzinny dom, by mieć na wypłaty dla pracowników

Właściciele restauracji i barów mogą szykować swe lokale do otwarcia. Zdjęcie: PAP/Marcin Bielecki
Obrazek ilustarcyjny/Restauracja Zdjęcie: PAP/Marcin Bielecki
REKLAMA

Restaurator Jacek Abramowski opowiedział w Polsat News o tym, jakie piekło musi przechodzić, by ratować swój biznes.

My tu zaczynaliśmy od 30 metrów kwadratowych, a teraz mamy ich kilkaset. Remontowaliśmy kamienicę, rozbudowywaliśmy restaurację, zatrudnialiśmy coraz więcej osób. Teraz działamy tylko na 10 procent swoich możliwości, czyli sprzedajemy jedzenie na wynos. Nie stać nas na stałe opłaty. Przychodzą do nas rachunki za wszystkie media, musimy płacić pracownikom. Te opłaty się nie zmniejszyły – opowiada w Polsacie 45-letni Jacek Abramowski.

Restauracja należąca do mężczyzny od trzech miesięcy jest zamknięta, a jej obroty spadły nawet o 90 procent.

REKLAMA

Pracownikom muszę jakieś wynagrodzenie wypłacać, bo oni też mają swoje rodziny. Oni też muszą zrobić zakupy na święta. Też chcą jeść, też mają swoje rachunki -przyznaje Jacek Abramowski.

Restaurator stwierdził, że „żadne tarcze pomocowe nie zadziałały w przypadku gastronomii”.

Sprzedaje dom, by ratować biznes

Polsatnews.pl pisze, że restaurator „na ratowanie firmy wydał już wszystkie oszczędności. Od kilku tygodni wyprzedaje swój majątek. Na sprzedaż wystawił także swój dom. Wszystko po to, by ratować miejsca pracy dla blisko 30 osób, które są siłą napędową restauracji”.

Jesteśmy zamknięci od 24 października, za chwilę będzie trzeci miesiąc. Trudno utrzymać pracowników i zapłacić wszystkie rachunki. Stąd decyzja moja i żony, żeby sprzedać dom. Wiadomo, że jesteśmy z nim emocjonalnie związani, bo to jest nasz rodzinny dom. Ale gotowi jesteśmy poświęcić dom, żeby utrzymać firmę, utrzymać restaurację, utrzymać pracowników – mówi Jacek Abramowski.

Tak zabija lockdown. Przedsiębiorca powiesił się w zamkniętej restauracji

Źródło: Polsat News/Interwencja, polsatnews.pl

REKLAMA