
W Wigilię Bożego Narodzenia policja dostawała zgłoszenia, że łamane są restrykcje, obostrzenia, nakazy i zakazy wydane przez rząd. Ogólnokrajowe statystyki ma przedstawić w najbliższy poniedziałek.
Przypomnijmy, że rząd wymyślił, by w dobie koronawirusa święta mogły być organizowane wyłącznie w gronie pięciu osób – nie wliczając mieszkańców. Tworzyło to chociażby takie absurdy, że 4-osobowa rodzina mogła legalnie odwiedzić 6-osobową rodzinę, ale już ta sama 6-osobowa rodzina nie mogła odwiedzić tej samej 4-osobowej.
Policja zapowiedziała, że będzie reagować na donosy „życzliwych” sąsiadów.
– Jesteśmy zobowiązani do tego, by reagować na każdy sygnał, gdy jest podejrzenie łamania prawa – z własnej inicjatywy lub w związku ze zgłoszeniami od innych obywateli – mówił w rozmowie z „Onetem” rzecznik Komendy Głównej Policji, insp. Mariusz Czajka.
I takie donosy ze strony sąsiadów były. Na jaką skalę – na razie nie wiadomo. Policja ma podać szczegóły w poniedziałek.
Biorąc pod uwagę sam Szczecin można mieć nadzieję, że donosy były incydentalne. Jak donosi lokalny gs24.pl, szczecińska policja w Wigilię otrzymała jedno zgłoszenie.
Funkcjonariusze udali się na interwencję. – Sygnał jaki otrzymaliśmy sprawdziliśmy, nie potwierdził się – zdradził w rozmowie z gs24.pl Paweł Pankau ze szczecińskiej policji.
Nie wiadomo, czy zgłoszenie miało być jedynie żartem czy może sąsiedzką złośliwością.