
Agnieszka Woźniak-Starak, wdowa po tragicznie zmarłym Piotrze Woźniaku-Staraku, przegrała w sądzie ze sprzedawcą mięsa z egzotycznych zwierząt.
Pan Grzegorz zajmuje się sprzedażą mięsa z dzikich zwierząt – zebr, krokodyli, pytonów, kangurów.
Agnieszka Woźniak-Starak przeczytała o nim kilka lat temu na jakimś portalu i postanowiła go „obsmarować” w sieci. Sprzedawca zareagował na hejt ze strony dziennikarki – pozwał ją.
Miliony nie pomogły 42-latce przed sądem. Przegrała sprawę i pokornie przeprosiła sprzedawcę.
Zdania co do sprzedaży mięsa z egzotycznych zwierzów nie zmieniła ale wypowiada się już bardziej dyplomatycznie.
– Kiedy coraz więcej gatunków jest zagrożonych ktoś chce sztucznie tworzyć taką modę. I poniosło mnie. W krótkich żołnierskich słowach napisałam, co myślę o panu Grzegorzu. Pan Grzegorz również się zdenerwował i poszedł do sądu, do czego miał pełne prawo – mówi.
– Ale mam nadzieję, że nie będziecie jeść steków z zebry – dodała.
Źródło: Instagram