
Tegoroczny Turniej Czterech Skoczni to jeden wielki organizacyjny chaos. Wyniki testów polskich skoczków miały być znane do 14.00. Tymczasem wieczorem „WP SportoweFakty” podały, że „coraz mniej realny jest scenariusz, że w środę skoczkowie otrzymają wyniki testów na koronawirusa, przeprowadzonych rano w Oberstdorfie”.
– Wyników na razie nie mamy. Mało prawdopodobne jest, żebyśmy jeszcze dzisiaj się czegokolwiek dowiedzieli. Na tym turnieju nic mnie już nie zdziwi, chaos organizacyjny trwa – powiedział portalowi Jan Winkiel, sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego.
Organizatorzy 69. TCS postanowili, że zawodnicy będą testowani na obecność koronawirusa przed każdym kolejnym konkursem.
Przed sylwestrowymi i noworocznymi zmaganiami w Garmisch-Partenkirchen, polscy zawodnicy przeszli badania jeszcze w środę rano w Oberstdorfie.
Polacy mieli poznać wyniki swoich testów PCR do godz. 14.00. Jest jednak mało prawdopodobne, że zawodnicy poznają je jeszcze w środę.
Realny jest scenariusz otrzymania wyników w czwartek rano na kilka godzin przed skokami treningowymi i kwalifikacjami.
Takie zamieszanie potęguje niepewność w polskiej kadrze, szczególnie po tym co działo się z testem Klemensa Murańki przed startem w Oberstdorfie.
Organizacja tegorocznego TCS to jeden wielki blamaż i niepewność dla uczestników. Jak na razie największymi ofiarami całego chaosu są polscy zawodnicy.
Treningi w Ga-Po rozpoczną się w czwartek po godz. 11, a kwalifikacje trzy godziny później. Mimo to Kamil Stoch i reszta cały czas nie mogą być pewni swojego udziału.