Trzech synów byłej wicepremier Jadwigi Emilewicz wzięło udział w zgrupowaniu narciarskim jak zawodowi sportowcy, choć nie mieli licencji, które do tego uprawniają – informuje TVN24. Przypomnijmy, że rząd PiS zamknął stoki narciarskie w związku z tzw. pandemią Covid-19.
Sytuacja miała miejsce w Suchym, pod Poroninem, w powiecie tatrzańskim, we wtorek 5 stycznia po godzinie 8. ” Z samochodu wysiada Jadwiga Emilewicz w narciarskim stroju i kasku na głowie, jej mąż Marcin oraz trzech synów, którzy nieśpiesznie wyjmują z bagażnika sprzęt narciarski” – opisuje zdarzenie Grzegorz Łakomski z TVN24.
Emilewiczowie zostawili synów na stoku i sami odjechali. Młodzi mogli sobie pozjeżdżać – w końcu są ferie.
REKLAMA
Jak to możliwe? Okazuje się, że synowie polityk wzięli udział w zgrupowaniu narciarskim zawodowców. TVN24 twierdzi jednak, że nie mieli licencji.
„Licencje pojawiły się w wykazie Polskiego Związku Narciarskiego dopiero po tym, gdy zadaliśmy o nie pytania. Była wicepremier zapewnia, że nie tylko nie złamała rządowych obostrzeń, ale je popiera” – czytamy na tvn24.pl.
Nie wytykalibyśmy tego tak mocno i nie szydzilibyśmy, gdyby to był ktoś inny. Jednak pani Emilewicz po odejściu z Porozumienia Jarosława Gowina tak często i gorąco zapewnia o swoim poparciu dla działań PiS, że ta akcja aż sama prosi się o nagłośnienie.
Oczywiście licencje nagle się znalazły, więc w świetle prawa zapewne wszystko jest już w porządku. Ludzie mają jednak prawo wiedzieć o tej sytuacji i myśleć o niej co chcą, a wygląda to tak, jak wygląda.
AKTUALIZACJA: Emilewicz twierdzi, że jej synowie od 6 roku życia są członkami klubów narciarskich
Jadwiga Emilewicz wydała oświadczenie ws. materiały TVN24:
„W nawiązaniu do materiału TVN24, który dzisiaj został opublikowany, chciałam sprostować podane informację.
Synowie od 6 roku życia są członkami klubów narciarskich i uczestniczą w zgrupowaniach i zawodach. Najstarszy syn od 2011 był członkiem krakowskiego Klubu Narciarskiego Slalom, później klubu Yeti. W klubie tym od 2014 jeździł także drugi syn. Co roku przygotowania do zawodów oraz treningi z krakowskimi klubami odbywały się od ostatnich weekendów listopada do marca. Dzieci wyjeżdżały wcześnie rano w soboty i wracały po zamknięciu stoków. Trenowały w Suchem, na Rusińskim Wierchu, w Czarnej Górze czy Jurgowie. Brały udział w zawodach organizowanych przez MOZN (Małopolski Okręgowy Związek Narciarski) w styczniu 2015 w Lubomierzu oraz w lutym 2016 w Suchem. Dodatkowo podczas sezonów uczestniczyli w zawodach narciarskich organizowanych dla klubu Slalom przez licencjonowany przez PZN krakowski klub Lider. Po przeprowadzce do Warszawy wszyscy synowie stali się członkami WTS Deski, gdzie kontynuują trenowanie narciarstwa alpejskiego. Najstarszy syn od 2017 r. posiada licencję nr 01115. Od 2019 ma stopień demonstratora szkolnego PZN. Starsi synowie brali udział w zawodach Młodzieżowego Pucharu Polski oraz Narciarskiego Pucharu Mazowsza w Suchem 14-17/12/2017, Czarnej Górze 2-7/01/2018,
Jurgowie 8-11/03/2018 oraz w Rytrze i Białce Tatrzańskiej 15-20/03/2018.
Młodsi synowie posiadają licencje o numerach odpowiednio 02367, 02368.
Najmłodszy syn, który ma 8 lat, będzie uczestniczył w zawodach organizowanych przez PZN po raz pierwszy w tym roku. W ubiegłych latach uczestniczył w zawodach klubowych, a na nartach jeździ od 3 roku życia.
Ponieważ WTS Deski w tym roku nie zorganizował zgrupowania przed zawodami i olimpiadą młodzieżową chłopcy uczestniczyli od 2 do 6 stycznia w Suchem w zgrupowaniu prowadzonym przez szkołę narciarską Ptak-Team.Pl prowadzoną przez Pana Bartłomieja Ptaka, trenera II kl. w narciarstwie. Codziennie od 8:00-10:00 mieli trening na slalomie gigancie, a od 10:30-12:30 na slalomie specjalnym. Ponieważ młodsi nie jeżdżą slalomu specjalnego, od 11:00-13:00 kontynuowali jazdę na tym samym stoku, także slalom gigant, z klubem Sporteum.
Aby uczestniczyć w zgrupowaniu musieli być tam skierowani – stąd ich obecność na skierowaniu wystawionym przez WOZN.
W Suchem mieszkaliśmy u rodziny, do której od lat jeździmy. Ciocia po śmierci męża 7 lat temu nie wynajmuje pokoi. Przyjmuje tylko rodzinę.
Wraz z mężem chodziliśmy w czasie treningów synów na skiturach – między innymi w Suchem, Małem Cichem – poza granicą stoków narciarskich wyznaczoną przez ogrodzenia. Nie naruszyliśmy rozporządzenia o zamknięciu stoków. Nie wiem dlaczego moje nazwisko – dopisane przez kogoś odręcznie, w przeciwieństwie do wydrukowanych nazwisk zawodników, w tym moich synów, znalazło się na liście. Nie trenowałam i nie korzystałam w żaden sposób ze stoku.
Wszyscy ponosimy koszty działań mających na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. Uważam, że decyzje rządu są słuszne i w pełni się im podporządkowuję. Żadnym swoim działaniem nie lekceważę apeli rządu, ani tym bardziej rządowych rozporządzeń. Jeszcze raz podkreślam, że moi synowie trenują narciarstwo alpejskie i przebywali na szkoleniu przygotowującym do zawodów. Jako rodzic i ich opiekun byłam tam z nimi, ale w żaden sposób nie naruszyłam rządowych wytycznych.”