
Niemiecki „Der Tagesspiegel” ubolewa, że przez mniemaną pandemię Polki nie mogą wykonywać aborcji w Berlinie.
„Dla wielu polskich kobiet w niechcianej ciąży często ostatnim wyjściem była aborcja w Berlinie” – ubolewa niemiecka gazeta.
W internetowym wydaniu dziennika znalazł się także „reportaż z Polski” przedstawiający m.in. działalność Aborcyjnego Dream Teamu, który otwarcie przyznaje się do organizowania Polkom aborcji za granicą. Rozpowszechnia także informacje na temat innych metod uśmiercania dzieci nienarodzonych.
Według niemieckiej prasy, kobiety w Polsce od trzech miesięcy mają co tydzień demonstrować przeciwko wciąż niepublikowanemu wyrokowi TK ws. aborcji eugenicznej.
W 2019 roku w Polsce oficjalnie wykonano 1100 aborcji. „Według szacunków 100 tys. wykonano w podziemiu, korzystając z nielegalnej pomocy albo za granicą – wiele z nich w Berlinie” – przekonuje niemiecka gazeta.
Jest to liczba, którą posługują się także środowiska lewackie w Polsce, by przekonać, że aborcja powinna być legalna w szerszym zakresie.
„Krótka, pozornie turystyczna podróż do Berlina? Przy zamkniętych granicach i zasadach kwarantanny stało się to raczej niemożliwe. Wolontariuszki z Dream Teamu coraz częściej towarzyszą przy zabiegach aborcji przez SMS albo wiadomości Whatsapp. Aby partner o niczym się nie dowiedział” – ubolewa nad losem polskich kobiet niemiecka gazeta.
Kolejnym obszarem, który wzbudza „zaniepokojenie” niemieckiego medium jest edukacja seksualna w Polsce.
„Tagesspiegel” twierdzi, że wiele Polek „nie zna możliwości zapobiegania ciąży, ma małą wiedzę o funkcjonowaniu ciała i przede wszystkim nie wie, co oznacza aborcja z medycznego punktu widzenia”.
Źródła: Tagesspiegel/nczas.com