
W ostatnich latach Polskę ogarnęła moda na morsowanie, a w bieżącym sezonie zimowym nawet na „górskie morsowanie”. I w związku z tym kolejny raz tragedia była o włos.
Nie dalej, jak w połowie stycznia niemal wszystkie media w Polsce donosiły o nieodpowiedzialnej turystce, która przy dużym mrozie wybrała się na Babią Górę w dość skąpym stroju.
Razem z grupą znajomych próbowała wejść na szczyt w samej bieliźnie. Nie wytrzymała, organizm się zbuntował. Kobietę uratowali przypadkowi przechodnie, którzy użyczyli jej wierzchniego odzienia.
Gdy w trudno dostępne miejsce dotarli ratownicy GOPR, kobieta była w stanie głębokiej hipotermii. Temperatura głęboka jej ciała wynosiła poniżej 26 stopni. Kobieta doznała odmrożeń kończyn i wylądowała w szpitalu.
Ratownicy ściągali morsa ze Śnieżki
Amatorzy „górskiego morsowania” wciąż jednak nie odpuszczają, ale nie wszyscy właściwie szacują swoje możliwości.
Jak podają ratownicy GOPR Karkonosze, w sobotę 30 stycznia musieli pomagać na Śnieżce morsującemu turyście i ściągnęli go prosto do Karpacza. Na najwyższym szczycie Karkonoszy pojawili ze względu na inne zgłoszenie, dlatego „górski mors” może mówić o dużym szczęściu. Goprowcy byli obok, więc mogli zareagować od razu. Temperatura odczuwalna wynosiła tego dnia nawet -26 st.C.
„W godzinach popołudniowych ratownicy z sekcji Karpacz zostali rozdysponowani do turysty na szczycie Śnieżki. Z powodu ogólnego wyczerpania oraz problemów z orientacją przestrzenną, turysta nie był w stanie kontynuować marszu. Ratownicy sprawnie dotarli do poszkodowanego. Jak się jednak okazało, nie była to ostatnia ofiara pogody panującej tego dnia na najwyższym szczycie Karkonoszy. Po dotarciu do poszkodowanego ratownicy natknęli się na uczestnika popularnego w tym sezonie „górskiego morsowania”. Okazało się, że osoba ta źle oszacowała swoje możliwości w kontekście panujących ciężkich warunków, co doprowadziło bezpośrednio do poważnego wyziębienia.
Po zabezpieczeniu obydwu poszkodowanych, zostali oni ewakuowani prosto do stacji ratunkowej w Karpaczu” – czytamy w komunikacie GOPR Karkonosze.
Jak w praktyce wyglądało na śnieżce, można zobaczyć na poniższym filmie.