
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen jest otwarta na wjazd szczepionek chińskich i rosyjskich na rynek europejski. Warunkiem jest pozytywna ocena europejskiego agencji leków.
O takiej możliwości pisze francuski dziennik „Le Figaro”. Także prezydent Francji Macron miał złożyć oświadczenie, że „jak tylko producent złoży wniosek o zezwolenie, a organy europejskie i krajowe zbadają naukowo tę szczepionkę, to w zależności od wyników, Paryż ją zatwierdzi lub nie”.
Drogę do wejścia rosyjskiej szczepionki otwiera m.in. opublikowanie 2 lutego wyników badań nad Sputnikiem w czasopiśmie medycznym „The Lancet”. Do tej pory zarzucano temu produktowi brak przejrzystości. Sputnik V ma być skuteczny przeciw koronawirusowi w 91,6%.
Wyścig szczepionkowy tymczasem twra, a nie wszystkie laboratoria są w stanie wywiązywać się z kontraktów. Jak dotąd ponad 100 milionów dawek szczepionek na Covid-19 zostało podanych na całym świecie. Najlepiej szczepienia idą w krajach o „wysokim dochodzie” (według definicji Banku Światowego), w których mieszka 16% światowej populacji. Tutaj trafiło 65% dawek wszystkich szczepionek.
W czołówce szczepień, oprócz Izraela są głównie kraje Ameryki Północnej, Europy i Zatoki Perskiej. Firmy produkujące szczepionki mogą liczyć na wielkie zyski. Np. Pfizer spodziewa się 15 miliardów dolarów z ich sprzedaży w 2021 roku. Kawałki z tego tortu chcą także uszczknąć Chińczycy i Rosjanie.
Sputnik V to szczepionka wektorowa, zawierająca białko szczytowe wirusa SARS-CoV-2 wewnątrz sztucznie stworzonych niegroźnych adenowirusów Ad26 i Ad5. Na podobnej technologii oparte są też m.in. szczepionki firmy AstraZeneca oraz Johnson&Johnson, które wykazywały jednak słabszą skuteczność. Rosyjska szczepionka trafiła już m.in. na Węgry, do Meksyku, Autonomii Palestyńskiej, na separatystyczną część Ukrainy, do Malezji, czy Argentyny.
Źródło: Le Figaro