Platforma partią mizoginów?

Borys Budka przedstawia pomysł powołania Koalicji 276. Zapomniał jednak o tym poinformować potencjalnych partnerów. Zdjęcie: PAP/Leszek Szymański
Borys Budka przedstawia pomysł powołania Koalicji 276. Zapomniał jednak o tym poinformować potencjalnych partnerów. Zdjęcie: PAP/Leszek Szymański
REKLAMA

Lewicowe OKO. Press podsumowało konwencję Platformy zarzutem niemal mizoginizmu: „tuż po protestach tysięcy kobiet po haniebnym wyroku TK, największa partia opozycyjna prezentuje się w postaci dwóch mężczyzn zapowiadając nowe otwarcie. Aż trudno uwierzyć w taki brak wrażliwości i wyobraźni…”.

Rzeczywiście, w dobie powszechnych „parytetów”, występy panów Budki i Trzaskowskiego w tak „postępowej” przecież partii, powinny być okraszone udziałem jakiejś „polityczki”.

Mucha im co prawda zwiała, ale przecież w odwodzie mają jeszcze niemal pół setki „posłanek” w szerokim spektrum wiekowym, od Klaudii Jachiry od kukiełek, po Iwonę Śledzińską-Katarasińską, specjalistkę jeszcze nawet od marca 68.

REKLAMA

Co prawda trudno nazwać Budkę i Trzaskowskiego chłopami na schwał, ale spodnie w końcu noszą. Przynajmniej w Sejmie, bo przewodniczącemu Borysowi Budce zdarzało się już udzielać wywiadów w gaciach.

Z kolei prezydent Warszawy ma jakieś problemy z męskimi zajęciami i jest np. dziwnym majsterkowiczem, który sklejał już szybę taśmą, ale jednak to chyba… mężczyźni.

Zarzut mizoginizmu ze strony OKO.press, trafił chyba w gusta Lewicy. Wyraźnie przestraszona popisami „menów” z PO, Scheuring-Wielgus zaapelowała do Budki: „Błagam. Nie bierz nas gwałtem. Trzeba było chociaż SMS napisać…”. Chyba Borysa Budkę przecenia i to bardziej jakaś projekcja samej posłanki.

Zresztą podobno chodziło o to tylko, że Budka skojarzył swoją partię z logo Lewicy, a ta się obraziła. Nic z „ten tego tą”.

Zarzut męskiej dominacji w PO odrzucił Tomasz Lis, który zaczął nawet podejrzewać, że OKO.press to jakaś odmiana PiS-pressu. Ten jest jednak znanym zwolennikiem powszechnego ruszenia wszystkiego się jeszcze w opozycji rusza, na PiS i nie trwonienia sił na wewnętrzne podziały według płci.

Inny dylemat miał Piotr Semka. Całkiem słusznie zauważył w świetle donosu OKO, że dożyliśmy takich czasów, w których samo „bycie mężczyzn a staje się mocno podejrzane”. Nawet wtedy, kiedy politykom Platformy tylko się męską dominację domniema…

REKLAMA