Nie ma Mosbacher, ale jest kolejny amerykański arogant. Teraz chargé d’affaires Bix Aliu poucza Polaków

Po wyjeździe Georgette Mosbacher to Bix Aliu jako chargé d'affaires sprawuje obowiązki ambasadora USA. Dyplomata uwaza, że jednym z jego zadań jest pouczanie nas. Zdjęcie: Facebook
Po wyjeździe Georgette Mosbacher to Bix Aliu jako chargé d'affaires sprawuje obowiązki ambasadora USA. Dyplomata uwaza, że jednym z jego zadań jest pouczanie nas. Zdjęcie: Facebook
REKLAMA

Bix Aliu do czasu nominacji nowego ambasadora reprezentuje Stany Zjednoczone i administrację Joe Bidena w Polsce. W serii groteskowych wpisów pokazuje, iż w ramach swej misji dyplomatycznej zamierza pouczać Polaków.

Bix Aliu jako chargé d’affaires uaktywnił się pod koniec stycznia, kiedy placówkę opuściła niesławnej pamięci Mosbacher. Aliu od czerwca 2019 roku był jej zastępcą. Teraz Stany Zjednoczone nie mają swego ambasadora w Polsce i to właśnie Aliu je reprezentuje. Uznał więc, że teraz to on będzie nas pouczał, czemu dał wyraz w serii wpisów na Twitterze.

Ali odniósł się m.in do kłamliwych wpisów sugerujących, iż w Polsce utrudniona jest praca badawcza na temat zagłady Żydów w czasie II Wojny Światowej. Amerykańskie Muzeum Holokaustu napisało jakoby oskarżenie o kłamstwa i manipulacje autorów książki „Dalej jest noc” jest próbą zafałszowania historii Zagłady. Autorzy – Barbara Engelking i Jan Grabowski przegrali proces z Filomeną Leszczyńską, która pozwała naukowców. Według niej jej stryj, sołtys wsi Malinowo Edward Malinowski został fałszywie pomówiony w książce o ograbienie Żydówki i współpracę z Niemcami podczas II wojny światowej. Pomówienie to – w jej ocenie – dotyczy opisanej przez prof. Barbarę Engelking z Centrum Badań nad Zagładą Żydów historii Estery Siemiatyckiej, której Malinowski ocalił życie.

REKLAMA

Muzeum uznało, że taki proces to próba zafałszowania historii Zagłady. Powtórzyła to Cherrie Daniels, z Departamentu Stanu, która wspiera na Twitterze kłamstwa i manipulacje Muzeum Holocaustu. Bzdury o rzekomych próbach blokowania badań naukowych na temat Zagłady powielił właśnie Bix Aliu i opatrzył komentarzem: „Ochrona wolności akademickiej ma kluczowe znaczenie dla demokracji. Otwarta debata akademicka na trudne tematy to ścieżka prowadząca do rozwiązywania sporów historycznych”.

Też tak uważamy panie Aliu i jesteśmy wyczuleni na próby zakłamywania historii i wykorzystywania jej do bieżącej polityki, czy zarabiania pieniędzy. Naukowcy piszący o Zagładzie też ponoszą odpowiedzialność za manipulacje, fałszerstwa, kłamstwa. Ze swej strony przypomnimy tylko, że kłamstwa na temat Zagłady powielała m.in były prezydent Barack Hussein Obama i były szef FBI James Comey, którzy mówili o „polskich obozach Zagłady”. To, że Barack Hussein Obama nie miał elementarnej wiedzy historycznej nas nie dziwi, ale szefowi tak wielkiego biura śledczego wypada znać podstawowe fakty historyczne.

Aliu postanowił zabrać też głos w sprawie akcji przeprowadzonej przez niektóre media prowadzące w Polsce działalność. Postanowiły one zaprotestować przeciwko podatkowi od reklamy, który chce wprowadzić PiS i przestały na 24 godziny nadawać i publikować. Kłamliwie i obłudnie nazywają to obrona wolności mediów.

„Wolne media są kamieniem węgielnym demokracji. Stany Zjednoczone będą zawsze bronić niezależności mediów” – napisał Aliu. Obłuda i kłamstwo. Stany Zjednoczone nie bronią wolności mediów. Wręcz przeciwnie – pozwalają na niszczenie ich i niszczenie wolności słowa. To amerykańskie firmy jak Facebook, Twitter, Google zaprowadzają na masową skalę cenzurę i wspiera ich w tym administracja nowego prezydenta. To Facebook zablokował konta Instytutu Pamięci Narodowej, który prowadzi m.in badania na temat Holocaustu.

Panie Aliu, my doskonale wiemy, że wolność mediów to „kamień węgielny demokracji”. To wy Amerykanie już tego nie rozumiecie i nawet pozwalacie prywatnym korporacjom decydować o tym co Amerykanie mogą usłyszeć od prezydenta, którego sami wybrali. Ambasada amerykańska w Polsce nigdy nie zabrała głosu w sprawie cenzury uprawianej w Polsce przez BigTech. Teraz więc niech nie tłumaczy czym jest walność mediów.

 

REKLAMA