
Chłopak Biedronia, a przy okazji poseł z Wiosny Biedronia, Krzysztof Śmiszek, obraził się na TVP INFO. Wszystko przez to, że zgodnie z prawdą nazwano go „chłopakiem Biedronia”.
TVP INFO można zarzucić wiele, ale powinno się świętować momenty, gdy reżimowa stacja mówi prawdę. A tak właśnie było, gdy Krzysztofa Śmiszka nazwano „chłopakiem Biedronia”.
Ten jednak się obraził. – TVP zaczęła wracać do tego, co w ich tradycji jest najgorsze – próby deprecjonowania wszystkich, którzy nie tańczą tak, jak Nowogrodzka im zagra – mówił w programie „Tłit” „Wirtualnej Polski”.
Ale co go tak deprecjonuje? To, że był partnerem Biedronia jeszcze zanim powstała „Wiosna” jest faktem. To, że do Sejmu dostał się z partii, w której szefem jest jego chłopak też jest prawdą. Gdyby chodziło o heteroseksualną parę, to zapewne media doszukiwałyby się w tym nepotyzmu.
Śmiszek powinien się więc cieszyć, że jedyne co go spotyka, to nazywanie go (zgodnie z prawdą) „chłopakiem Biedronia”.
– Nie wiem, czym sobie zasłużyłem. Traktuję to oczywiście z dystansem, bo znam swoją wartość. Takie próby deprecjonowania mojej osoby z uwagi na moje życie prywatne to są metody, których Polacy nie akceptują – dalej narzekał chłopak Biedronia.
Mimo tych fochów, Śmiszek spytany o to, czy popiera pomysł likwidacji TVP, odpowiedział, że nie. – Występuję w TVP od czasu do czasu. Uważam, że poglądy, które głoszę, które głosi Lewica, które głosi Wiosna, powinny być słyszalne w każdym zakątku kraju – nie tylko tam, gdzie docierają stacje komercyjne – mówił.
Czyli tak samo jak PiS, lewicowcy z Wiosny są za dalszym utrzymywaniem przy życiu propagandowego reliktu PRL. Lewica – zarówno ta reprezentowana przez Jarosława Kaczyńskiego, jak i ta, którą reprezentuje chłopak Biedronia, w sprawach dotyczących konserwacji postkomunistycznego systemu mówi jednym głosem.
Źródło: WP