
W Krakowie, pomiędzy ul. Piłsudskiego a ul. Smoleńską powstanie skwer im. Praw Kobiet. W Warszawie powstał pomysł, by rondu im. Romana Dmowskiego również nadać tę samą nazwę.
W Krakowie już niedługo będzie można do woli deptać prawa kobiet, żule będą nocami oddawać na nie mocz i s… i spać tam też zapewne będą.
„Skwer poświęcony prawom kobiet jest wyrazem naszego szacunku dla wszystkich kobiet polskich, walczących o prawo do edukacji, prawa wyborcze, prawa do decydowania o życiu każdej kobiety, ponieważ nikt inny nie ma prawa w XXI wieku czynić tego w jej imieniu” – czytamy w uzasadnieniu uchwały Rady Miasta.
Żarty żartami, ale krakowscy radni wybrali przynajmniej jakąś pustą, nienazwaną przestrzeń, by gdzieś te prawa kobiet na mapie Krakowa umieścić.
Zupełnie inny pomysł mają warszawiacy. W stolicy powstał pomysł, by odebrać rondo jednemu z ojców polskiej niepodległości, Romanowi Dmowskiemu, i przemianować je właśnie na rondo im. Praw Kobiet.
Fakt, że pomysły te powstają akurat przy okazji dyskusji na temat aborcji, jest zapewne nieprzypadkowy. To pokazuje, o jakie „prawa” konkretnie chodzi.