
Po nieco ponad dwóch miesiącach powszechnego szczepienia przeciw koronawirusowi Polaków, rząd doszedł do wniosku, że trzeba wprowadzić zmiany. Dotyczą przede wszystkim drugiej dawki szczepionki. Dla jednych będzie później, dla innych wcale.
– Od początku realizacji naszego programu, odkąd pojawiły się precyzyjne informacje od producentów szczepionek, deklarowaliśmy, że do końca pierwszego kwartału pierwszą dawką zaszczepimy co najmniej 3 mln osób. Dzisiaj możemy powiedzieć, że ten cel na pewno zostanie zrealizowany – pochwalił się na początku konferencji szef KPRM i koordynator Narodowego Programu Szczepień Michał Dworczyk.
Poinformował, że w porozumieniu z Radą Medyczną, na podstawie aktualnego stanu wiedzy, zdecydowano o zmianach terminów, w jakich powinny być podawane szczepionki.
Druga dawka szczepionki później
– Chcemy wydłużyć czas między podawaniem pierwszej i drugiej dawki. Wszystko zgodnie z zaleceniami producenta. Aktualne wyniki badań wskazują, że tego rodzaju działanie można przeprowadzić bez uszczerbku dla skuteczności działania szczepionek – powiedział Dworczyk.
Poinformował, że od przyszłego tygodnia druga dawka szczepionki AstryZeneki będzie podawana po 12 tygodniach od pierwszej, a preparatu firmy Pfizer po 42 dniach.
Osoby po COVID-19 bez drugiej dawki
Z kolei minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że druga dawka szczepionki nie będzie przewidziana dla ozdrowieńców.
– Raczej tak. Proszę nam jeszcze dać jeden dzień, dwa. Ja ogłoszę prawdopodobnie jutro ostateczną decyzję, bo ja jeszcze konsultuję to z agencją od strony technologii i taryfikacji, i ze specjalnym zespołem ds. szczepień, który jest przy ministrze zdrowia – odpowiedział Niedzielski na pytanie, czy ozdrowieńcy będą szczepieni jedną dawką.