
Polski członek EMA Grzegorz Cessak na wspólnej konferencji z pełnomocnikiem rządu ds. szczepień przeciw COVID-19 Michałem Dworczykiem potwierdził pięć „incydentów zatorowych” po szczepieniu AstraZeneką.
– Decyzje krajów członkowskich o wstrzymaniu szczepień AstraZeneką były niezgodne z rekomendacją Europejskiej Agencji Leków (EMA). Były to decyzje niemerytoryczne – stwierdził polski członek EMA Grzegorz Cessak.
W czwartek zbierze się Komitet ds. Bezpieczeństwa Europejskiej Agencji Leków (EMA), aby wydać zalecenia w sprawie szczepionki przeciwko COVID-19 firmy Astra Zeneca w kontekście stanów zakrzepowo-zatorowych, jakie ten preparat miałby prowokować.
W ostatnich dniach kilka krajów UE zawiesiło szczepienia preparatem brytyjsko-szwedzkiej firmy Astra Zeneca w związku z obawami, że może ona powodować zakrzepy krwi. Informacje o przypadkach zakrzepicy docierały do Europejskiej Agencji Leków i postanowiła ona zbadać sprawę.
Tymczasem polscy rządzący narzekają na spadek zainteresowania kontrowersyjną szczepionką:
– Mamy nieco mniejsze zainteresowanie rejestracją na szczepienia w tych rocznikach. Jest to związane z wieloma informacjami na temat szczepionki AstryZeneki w mediach – stwierdził Dworczyk.
Mimo to, rząd nie zamierza wstrzymywać szczepień AstraZeneką. Niewykluczone, że 22 marca rozpoczną się zapisy na szczepienia nie tylko dla 65- i 66-latków, ale także dla szerszej grupy Polaków – poinformował szef KPRM.
Również Cessak namawia do szczepienia się budzącym kontrowersje specyfikiem:
– Po 22 dniach od podania pierwszej dawki mamy pełną ochronę – podkreślił, zaznaczając, że ten fakt nie był dostatecznie nagłaśniany.
Cessak wskazał, że 98 proc. odczynów poszczepiennych w przypadku preparatu AstraZeneki miało łagodny charakter. Chodzi m.in. o ból w miejscu szczepienia czy gorączkę.
Cessak przyznał jednak, że w Polsce wystąpiło pięć „incydentów zatorowych” po szczepieniu AstraZenecą ale, jak stwierdził, nie ma dowodu na ich związek ze szczepieniem.
Źródło: PAP, interia.pl