Prześladowania przedsiębiorców trwają. Właściciel klubu w Częstochowie stanie przed sądem

Koronawirus - zdj. ilustracyjne. Źródło: Pixabay
Koronawirus - zdj. ilustracyjne. Źródło: Pixabay
REKLAMA

Warszawski aparat władzy nie ustaje w prześladowaniu polskich przedsiębiorców. Procesy tych niezłomnych, którzy nieprzerwanie dawali zarabiać Polakom mimo wprowadzonego reżimu, stają się już codziennością.

Za rzekome sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób odpowie przed sądem właściciel częstochowskiego klubu, który mimo reżimu covidowego, w październiku ub.r. zorganizował imprezę taneczną. Wzięło w niej udział ponad 200 osób.

O skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko Markowi P. poinformowała we wtorek Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Postępowanie prowadziła Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ.

REKLAMA

W nocy z 10 na 11 października częstochowska policja otrzymała zgłoszenie, że w jednym lokali w centrum miasta odbywa się impreza taneczna z udziałem wielu osób. – Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze podjęli obserwację, w wyniku której stwierdzili, że do lokalu wchodzą kolejne osoby.

Na drzwiach dyskoteki znajdowała się kartka z napisem „Urodziny Impreza Zamknięta” – opisuje prokuratura.

Policjanci, mimo iż – jak wynika z opisu prokuratury – potrafili przeczytać napis na drzwiach, to zupełnie go zignorowali i weszli do środka.

Obecny w lokalu jego właściciel Marek P. najpierw odmówił zamknięcia klubu i oświadczył, że odbywa się w nim zamknięta impreza urodzinowa. Niezapraszani na urodziny mundurowi jednak naciskali. Na skutek dalszych działań policjantów Marek P. został zmuszonyzakończyć imprezę i zamknąć klub.

9 października rząd wydał rozporządzenie w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Na jego mocy od 10 października 2020 roku Częstochowa została umieszczona w tzw. „żółtej strefie” i działalność polegająca na prowadzeniu dyskotek lub udostępnienia miejsca do tańczenia była w opinii rządu zabroniona.

Prokurator przedstawił Markowi P. zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego i szerzenia się choroby zakaźnej wywołanej wirusem SARS-CoV-2. – Przesłuchany w charakterze podejrzanego Marek P. nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i wyjaśnił, że 10 października 2020 roku nie zorganizował imprezy tanecznej lecz pubową, gdzie ludzie przychodzili porozmawiać – podał prok. Ozimek.

Przestępstwo sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenia się choroby zakaźnej, jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.

Oznacza to, że za zorganizowanie potańcówki można iść w Polsce na prawie 10 lat do więzienia. Marek P. jest zwykłym Polakiem, który prowadził swój biznes dając innym Polakom zarobić na utrzymanie. Nie był w przeszłości karany, a teraz traktuje się go jak kryminalistę. Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Źródło: PAP

REKLAMA