
Powraca sprawa nieodbytych wyborów, na które zmarnowano 70 mln złotych, które organizował Jacek Sasin i nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Sąd stwierdził, że rządzący nie mieli prawa przekazywać danych Polaków Poczcie Polskiej.
22 kwietnia 2020 r. minister cyfryzacji udostępnił Poczcie Polskiej dane osobowe z rejestru PESEL. Zawierały one numer PESEL, imiona i nazwiska oraz opcjonalnie: aktualne adresy zameldowania na pobyt stały, a w przypadku jego braku ostatni adres zameldowania na pobyt stały, a także adres zameldowania na pobyt czasowy.
W jaki sposób przekazywano Poczcie wrażliwe dane Polaków? Były one zapisywane na płycie DVD i zabezpieczone hasłem.
Wszystko to w celu przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych, które, jak dzisiaj wiemy, kosztowały Polaków 70 milionów złotych, a nigdy się nie odbyły.
Sprawa budziła ogromne kontrowersje. Opozycja od lewa do prawa zarzucała PiS-owi łamanie praw Polek i Polaków. Temat poruszały też różne organizacje niepolityczne.
Minister Marek Zagórski twierdził jednak, że mógł wydać dane Polaków Poczcie Polskiej na podstawie specustawy covidowej (tarczy antykryzysowej 2.0).
Pogwałcono nasze prawa
Ostatecznie o zbadanie legalności przekazania danych osobowych Polaków Poczcie Polskiej przez ministra cyfryzacji zwrócił się do sądu Rzecznik Praw Obywatelskich.
W swojej skardze do WSA z 15 maja 2020 r. Rzecznik wskazał, że ustawa ta nie dawała podstaw do wydania Poczcie Polskiej płyty z danymi obywateli. Ustawa, na którą powołał się minister, rzeczywiście pozwalała realizować zadania związane z organizacją wyborów prezydenckich zapowiedzianych na 10 maja. Tylko, że 20 kwietnia Poczta Polska nie organizowała jeszcze tych wyborów. Przepisy, które na to pozwalały, weszły w życie dopiero 9 maja (a prezydent podpisał je 8 maja).
Było to więc czyste bezprawie, co widzieli wszyscy, tylko nie PiS.
26 lutego 2021 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie – po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym skargi RPO – stwierdził więc rzecz oczywistą, a mianowice nielegalność czynności podjętych przez Ministra Cyfryzacji. Wyrok nie jest prawomocny. Minister może się odwołać do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Źródło: money.pl