Nalot służb na klub sportów walki. Zawodnicy nie chcieli kończyć treningu. „Będziemy walczyć ile trzeba, ile się da”

Policja pod klubem sportów walki w Warszawie. / foto: YouTube
REKLAMA

Niecodziennie zakończył się nalot służb na jeden z warszawskich klubów sportów walki. Mimo wizyty funkcjonariuszy, którzy nakazali opuszczenie lokalu, zawodnicy nie zamierzali kończyć treningu.

W ostatnich dniach coraz częściej służby odwiedzają siłownie i kluby sportowe. Po zmianie rozporządzenia trenować w nich mogą jedynie członkowie „kadry narodowej polskich związków sportowych w sportach olimpijskich i paraolimpijskich”.

Kontrola pięciu służb

Kontrola aż pięciu służb została wysłana do jednego z otwartych klubów w Warszawie. Na miejscu pojawiła się policja, kontrola celna, kontrola skarbowa, sanepid oraz inspekcja przeciwpożarowa.

REKLAMA

W związku z kontrolą osoby przebywające w klubie musiały go opuścić. Nie oznaczało to jednak końca treningu, gdyż zawodnicy przenieśli się na zewnątrz, gdzie dokończyli zajęcia.

Bardzo przepraszamy Was za trudności związane z aktualnym działaniem klubu. Dziękujemy Wam za wsparcie! Bądźmy razem silni! Do zobaczenia na macie! – napisano w mediach społecznościowych klubu.

Będziemy walczyć ile trzeba, ile się da. Nie będziemy odpuszczać łatwo. Po inspekcji sanepidu, kontroli celnej, kontroli skarbowej, inspekcji przeciwpożarowej okazało się, że jest praktycznie wszystko w porządku – powiedział jeden z właścicieli klubu, Kamil Umiński.

Źródło: sportowefakty.wp.pl

REKLAMA