
W nocy z piątku na sobotę spłonęła tzw. furgonetka antyaborcyjna ustawiona przed Szpitalem Bielańskim w Warszawie. Ogień szybko ugasili strażacy. Okoliczności pożaru, w tym to, czy doszło do podpalenia, ustali policja.
Mł. bryg. Karol Kierzkowski z Państwowej Straży Pożarnej powiedział PAP, że zgłoszenie o pożarze strażacy otrzymali po godz. 3.
Do akcji gaśniczej, która trwała dokładnie 26 minut, wyjechało 12 strażaków i dwa samochody gaśnicze z pobliskiej jednostki przy ul. Marymonckiej.
Ogień szybko opanowano. Furgonetka doszczętnie spłonęła.
W nocy z 23 na 24 kwietnia spłonęła furgonetka antyaborcyjna, która stała przed Szpitalem Bielańskim. Sprawę bada policja. pic.twitter.com/VQGkiNiayE
— AnnaKlocek #nieStrajkuję (@AnnaKlocek2) April 24, 2021
Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja. Asp. sztab. Małgorzata Wersocka z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji powiedziała PAP, że sprawą zajmuje się Komenda Rejonowa dla Bielan i Żoliborza.
Jak wyjaśniła, do sprawy zostanie powołany biegły z zakresu pożarnictwa, który określi czy doszło do podpalenia, czy inna była przyczyna pożaru.
W internecie lewacy byli przeszczęśliwi z tego faktu. Z pewnością policja zwróci uwagę na to, kto cieszył się z faktu zniszczenia cudzej własności.
Gratuluję wam półgłówki z lewicy. Dzięki wam @Prawo_do_zycia zyskuje rozgłos ze swoją akcją i mobilizujecie opinię publiczną przeciwko sobie udowadniając, jak fałszywy jest wasz pokojowy, tolerancyjny wizerunek. Tak trzymać 😊 pic.twitter.com/j8bOB2wfjx
— ⏚ Bartosz Kowara 🇵🇱 (@BartoszKowara) April 24, 2021
Źródło: PAP