Jasnowidz widział boga Majów na molo w Sopocie. „Jakby Bałtyk domagał się krwi” [VIDEO]

Jasnowidz Krzysztof Glanc, molo w Sopocie Źródło: YouTube, Wikimedia, collage
Jasnowidz Wojciech Glanc, molo w Sopocie Źródło: YouTube, Wikimedia, collage
REKLAMA

Znany jasnowidz Wojciech Glanc ostrzega mieszkańców Sopotu. Według niego w niewielkim kaszubskim kurorcie wydarzy się tragedia.

Sopot to niewielka miejscowość położona częściowo na Pobrzeżu Kaszubskim, a częściowo na Pojezierzu Kaszubskim. Dzięki takiemu umiejscowieniu można tam cieszyć się zarówno nadbałtyckim morskim klimatem, jak i pejzażami charakterystycznymi dla Pomorza Gdańskiego.

Obecnie miasteczko znane jest głównie z imprez w klubach i koncertów, oraz z tego, że w sezonie jest tam więcej turystów niż mieszkańców. Czy już niedługo o nadmorskim kurorcie zacznie się mówić z zupełnie innego powodu?

REKLAMA

Tak twierdzi jasnowidz – Wojciech Glanc. Wieszcz miał apokaliptyczną wizję dotyczącą mola w Sopocie.

Jasnowidz twierdzi, że dla wielu lato 2021 r. będzie ich ostatnim. Nad „brudną wodą w Bałtyku” widział „boga Majów”, który obserwował, jak składane są tam ofiary z ludzi.

– Tak jakby Bałtyk domagał się krwi albo zaczął żywić się krwią – mówi Glanc.

– Ta woda, jakby niosła coś złowieszczego w sobie – przekonuje.

– Ten bóg Majów, to bóstwo dziwne, jakby przybiera w pewnym momencie twarz Putina, który nagle zaczyna się krztusić i dusić. Twarz robi się taka czerwona, sina, tak jakby potrzebował natychmiast pomocy, ale jednocześnie ciągle są składane te ofiary, tak jakby nad morzem była ta cała scena zawieszona – dodaje.

Wieszcz dostrzegł w swojej wizji również turystów, którzy przybyli w wakacje odpocząć na Kaszubach – twierdzi, że są oni spokojni i nieświadomi zagrożenia.

Jasnowidz sam na nagraniu zdaje się tłumaczyć – na wypadek, gdyby jego złowieszcza wizja się jednak nie spełniła.

– Pamiętajcie, że to są tylko symbole, które ja muszę jeszcze do końca porozgryzać – mówi.

– Ale gdzieś w oddali, bardziej w kierunku wschodu, widzę potężną eksplozję. Pojawia się coś jak grzyb, daleko, daleko, bardziej na wschód, nie na terenie Polski. Użyta jakaś nowa broń albo coś w tym stylu. (…) W tej chwili obraz się zmienia i ja mam wrażenie tysięcy ludzi pod wodą, tonących. Tak jakby woda ich zalała. Ale ta woda jest też… taka jakby ciężka. Nie taka zwykła, tylko taka bardziej jak galareta. Trudno się w niej poruszać. Jej zapach jest charakterystyczny, paskudny. Przełomowe lato – takie słowo mi się w tej chwili pojawiło – dodaje.

REKLAMA