Londyn działa, a Bruksela się zastanawia. Białoruskie linie zawieszone w Wielkiej Brytanii

Sukces rządu Borisa Johnsona. Wielka Brytania zawarła swą pierwszą p[o Brexicie umowę o wolnym handlu - z Japonia. Foto: PAP/EPA
Boris Johnson Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Po bezprecedensowym przechwyceniu samolotu przez białoruską maszynę bojową i późniejsze aresztowanie opozycjonisty Ramana Protasiewicza w przestrzeni międzynarodowej zawrzało. Ta sytuacja pokazała jednak jak niewydolna jest pod względem reakcji Unia Europejska, która nie jest w stanie w takich sytuacjach podejmować szybkich i zdecydowanych kroków. Wielka Brytania, która opuściła niedawno Wspólnotę, potrafi za to działać sprawnie.

– Podczas zatrzymania lotu samolotu z Ramanem Pratasiewiczem na pokładzie doszło do aktu państwowego terroryzmu ze strony Białorusi – ocenił w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki. Zapowiedział, że podczas spotkania Rady Europejskiej zaproponuje, żeby wszystkie loty UE-Białoruś zostały wstrzymane. Także Bruksela sobie spokojnie podebatuje na temat tej bezprecedensowej sytuacji.

Tymczasem jak należy działać, pokzauje Wielka Brytania, która już zawiesiła białoruskie linie Belavia, o czym poinformował Grant Shapps, brytyjski sekretarz ds. transportu.

REKLAMA

„Po wczorajszym przymusowym przekierowaniu samolotu Ryanair do Mińska, poinstruowałem Brytyjski Urząd Lotnictwa Cywilnego (CAA), aby zalecił liniom lotniczym unikanie białoruskiej przestrzeni powietrznej w celu zapewnienia bezpieczeństwa pasażerom. Zawiesiłem również pozwolenie na prowadzenie działalności Belavii” – napisał Shapps w mediach społecznościowych.

Po niedzielnym incydencie, podczas którego w sposób bezprecedensowy władze w Mińsku przechwyciły swojego opozycjonistę, wiele europejskich linii wycofało się z latania nad tym krajem. Wielka Brytania jest jednak pierwszym państwem, które dało szlaban białoruskim liniom.

 

REKLAMA