Przerażające paragony z polskich restauracji. Kwoty przyprawiają o ból głowy. To cena za lockdown?!

Ryba na talerzu oraz kasa fiskalna z paragonem - zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay (kolaż)
REKLAMA
W nadmorskich miejscowościach rachunki za obiad mogą przyprawić nas o ból głowy. Czy gigantyczne ceny to efekt „odbijania” sobie przez restauratorów okresu lockdownu?

W sieci pojawiły się pierwsze wakacyjne rachunki. „Paragony grozy”, jak zaczęły określać je media, wywołały niemałe poruszenie wśród myślących o wakacjach nad polskim morzem.

Np. obiad dla dwóch osób w barze w Krynicy Morskiej może okazać się wydatkiem przekraczającym 100 złotych. Redakcja portalu o2.pl otrzymała rachunek, na którym widać następujące pozycje: turbot 36,80 zł, flądra 35,60 zł, zestaw surówek 19 zł, frytki 6 zł, piwo 9 zł.

REKLAMA

Obiad dla dwóch osób kosztował aż 107,40 zł!

O ile ceny nad polskim morzem zawsze były „szyte” pod zagranicznych klientów, to obecnie mogą zaboleć nawet i przybyszów z Niemiec czy innych zamożnych krajów.

Jednak ceny szokują nie tylko nad polskim morzem. Równie dramatyczna sytuacja jest nad Zalewem Zegrzyńskim.

Za dwie ryby z frytkami, dwa barszcze, colę i lemoniadę w restauracji nad Zalewem Zegrzyńskim Pan Piotr zapłacił… 173 złote! A porcje wcale nie były okazałe.

Ceny wyglądały następująco: dwa razy barszcz za 17 zł, filet z okonia 40 zł, filet z sandacza 42 zł, dwa razy frytki za 8 zł, cola 8 zł, lemoniada 25 zł. Sam sos cytrynowy do ryby kosztował aż 8 zł.

Również w Zakopanem ceny są przerażające. Pierogi ruskie i piwo lane z beczki to wydatek aż 35 zł.

A ile kosztuje filet z pstrąga i ziemniaczki w górach? Ryba ok. 300 g to 36 złote, a ziemniaki aż 8 złotych.

Gofr z owocami, nutellą, bitą śmietaną i cappuccino? Taki zestaw to z kolei 33 zł!

Rodzinny obiad w Zakopanem może zatem skończyć się wydatkiem od 120 do 200 zł.

Źródło: o2.pl/onet.pl

REKLAMA