
Partia prezydenta Emmanuela Macrona Republique en Marche (LREM) jest największym przegranym wyborów samorządowych we Francji. Jej listy pilotowane przez 15 ministrów aktualnego rządu, wszędzie poniosły porażkę i w skali kraju zebrały zaledwie około 11%.
Zwycięzcami I tury niedzielnych wyborów są partie, które rządziły w regionach wcześniej, głównie centroprawicowi Republikanie (29% w skali całego kraju) i socjaliści (18%). Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen uzyskało ponad 19% i jest to wynik dość słaby. Jednak warto dodać, ze według Ifop 71% osób, które głosowały na Marine Le Pen w 2017 roku w wyborach prezydenckich, na te wybory nie poszło. Są więc znaczne „rezerwy”.
Lista RN wygrała tylko w regionie PACA (Prowansja-Alpy-Wybrzeże Lazurowe). Tam na jej czele stoi były polityk Republikanów i minister w rządzie z czasów Sarkozyego, który opowiedział się za współpracą z Le Pen. Thierry Mariani wygrał, ale pojawiają się naciski, by lista zjednoczonej lewicy (od Zielonych, przez PS, po komunistów) z wynikiem 16% została wycofana na rzecz listy centroprawicy (Muselier). To powrót do idei „zapory republikańskiej” przeciw partii Le Pen.
Lider listy lewicy w regionie PACA i polityk Zielonych Jean-Laurent Felizia, który chciał wystartować w II turze, otrzymał pogróżki usunięcia z partii…
Zanotowano najniższą w historii wyborów we Francji frekwencję. Zagłosowało tylko 32,8% uprawnionych. „Dogrywka” odbędzie się w niedzielę 27 czerwca. W II turze wezmą udział listy, które przekroczyły próg 10%. Rząd tłumaczy niską frekwencję zła kampanią informacyjną i zapowiada akcję reklamową skierowaną do młodzieży. Pojawiają się postulaty wprowadzenia głosowania internetowego, co niektórym podoba się w kontekście wygranej Bidena w USA. Nie ma jednak wątpliwości, e niemal bojkotowanie wyborów było także „żółtą kartką” pokazaną politycznym elitom.
Najwyższa frekwencja była na Korsyce (wygrali autonomiści), a najniższa w regionie paryskim (pierwsze miejsce listy Valérie Pécresse, dawniej Republikanie, obecnie centrum).
Centrowa LR nie chce sprzymierzać się z prawicową RN i vice versa. Politycy Republikanów są jednak podzieleni w tej sprawie. Na papierze połączenie prawicy dałoby wynik w postaci wygranej takiej formacji w skali kraju. Wielu polityków widzi tu przeszkodę w osobie samej Marine Le Pen. Pojawiły się nawet postulaty znalezienia innego kandydata na prezydenta, który połączyłby różne prawicowe nurty.
Źródło: Le Figaro/ France Info








